 |
rzadko się uśmiechasz. nie, nie od przybytku. oszczędny w uczuciach wstydzisz się ubytków. /PiH
|
|
 |
fałszywy przyjaciel to oksymoron. co drugi szuja, kawał kurwy, reszta chuja. /PiH
|
|
 |
cisza dłuższa niż całe wasze wspólne życie. /PiH
|
|
 |
pamiętam was razem, nierozłączni, całość. fantomowy ból, to wszystko co Ci zostało. wiem, że się starałeś, miałeś sporo do ukrycia i wróciły stare sprawy, te z pierwszego życia. miałeś rację, że będzie ciężkostrawna. /PiH
|
|
 |
to koncert ślepców, nie chcesz być w tym chórze, wąchać gówno, wszystkim mówić że to róże. /PiH
|
|
 |
znów do domu wróciłeś pijany, pięści zostawiły krwawe ślady, szorujesz ściany. każdy dzień jak od kalki. jesteś jak ta w dłoni gąbka - z życia wycofany, obłędem przesiąkasz. /PiH
|
|
 |
życie mówi ci - w połowie drogi cię nie wysadzę. /PiH
|
|
 |
i nie czujesz już nic, nie wierzysz w nic, zupełnie nic. /PiH
|
|
 |
ale nawet jeśli dojdę na szczyt, chciałbym mieć kogoś ze mną, by nie zapomnieli, że też miałem przejebane. szczęściem chcesz się podzielić, porażki dzielą nas same. /TMK aka Piekielny
|
|
 |
zamykam oczy stojąc gdzieś na szczycie góry. tam, gdzie widzę możliwości, kiedy wy widzicie chmury tylko. wiem, łatwiej jest stracić wiarę niż uwierzyć. /TMK aka Piekielny
|
|
 |
pierdolę hejty i w siebie wierzę. /TMK aka Piekielny
|
|
 |
Z łzami w oczach wybiegłam z mieszkania, gwałtownie zatrzaskując za sobą drzwi. Nie mogąc utrzymać równowagi oparłam się o nie i wybuchnęłam spazmatycznym płaczem opadając na ziemię. Dasz radę - powtarzałam, uspokajając się, po czym wstałam i pośpiesznie zbiegłam po schodach. Szlochając kierowałam się w stronę parku, mając przed oczami twarz ukochanego. Dotarłszy na miejsce przystanęłam i odruchowo zamilkłam, uświadamiając sobie, iż jestem tu całkiem sama. Przysłuchiwałam się swojemu niespokojnemu oddechowi, robiąc parę chwiejnych kroków w głąb mroku, po czym oparłam się o drzewo i zakryłam twarz rękoma. Upadłam na ziemię, patrząc na niebo i ciemne korony drzew. Nienawidzę Cię - przeklinałam w myślach, przygryzając do bólu wargę. I kocham - dokończyłam już na głos spokojnym tonem, a łzy odruchowo poleciały mi po policzkach.
|
|
|
|