 |
|
Chciałbym dać ci choćby jedną radę co do drogi
Ale sam latam po omacku jak niewidomy
Ślepy na otoczenie, ale widzę mnie i ciebie na szczycie
I wiesz co czeka nas dobre życie , ♥ widzę w nas przyszłość Skarbie
|
|
 |
|
Nie wiem jak Ci to powiedzieć, mam zawiązane usta. Nie nastrojone serce, dlatego weź je ustaw. Dusza jest pusta, bez Ciebie trudno ustać ♥
|
|
 |
|
Podobno każdy z nas ma tyle wad, ile zalet ale bywa tak, że dla mnie nawet nie masz ich wcale :*
|
|
 |
|
Dziś zamieniam się w skurwiela. bo skurwiele lepiej mają .......
|
|
 |
|
jestem jak nitro, Ty to gliceryna ♥
|
|
 |
|
W ręku trzymam przyszłość, dobosz wali w werbel. Zniszczę wszystko, twoje jutro nie jest pewne. Zawistna dziwko będziesz dusić się kneblem !
|
|
 |
|
Ilu ludzi na policji swoich zbrodni się wypiera. Światem rządzi zło, wielki nienawiści schemat
|
|
 |
|
Czuję stres, a zarazem ukojenie, bo mimo wszystko wiem, że ja mam czyste sumienie
|
|
 |
|
najpierw nagnij prawa grawitacji.
Polećmy gdzieś, co? Spieprzmy stąd w pizdę jak ptaki.
Zjedźmy tą windą medium przez grzechy, a potem zaszyjmy się w Skandynawii. ♥
|
|
 |
|
przy tobie mam wzmożoną produkcję Dopaminy ♥
|
|
 |
|
robiliśmy w czwórkę ciasto. kumpel poszedł do sklepu, a my jak zwykle się kłóciliśmy. nagle siostra, po tym jak stwierdziłam, że źle robi mase, wyskoczyła do mnie tekstem:"jakbym mogła, to bym Ci zajebała w ten głupio szczerzący się pysk". "spróbuj"-odpowiedziałam, po chwili czując na swojej twarzy nie do końca rozrobione ciasto. "ty pusta ździro" - wydarłam się, waląc Jej w głowę jajkiem. "pojeba.." - nie zdążył dokończyć kumpel, bo po chwili miał na głowie masę. zaczęliśmy dziwną mąkowo-jajkową wojnę. po kilku minutach do mieszkania wszedł Sebastian z wiórkami kokosowymi i zastał Nas obrazonych - każdego w osobnym kącie kuchni, z ciastem na środku podłogi. popatrzył na Nas jak na debili, po czym usiadł na krześle dodając:" a każdego dnia proszę Boga o normalnych przyjaciół..i co dostaję? psychopatów..", i rzucając na blat opakowanie wiórek, z mina typu:" ciasta to ja już nie zjem". || kissmyshoes
|
|
 |
|
leżałam jeszcze w łóżku, gdy wszedł do pokoju. "co chcesz na dzień kobiet?"- zapytał prosto z mostu. "torebke mi kup" - zasmiałam się, i nakryłam głowę kołdrą. po jakiś dwóch godzinach wrócił, z wielkim kartonem zapakowanym jak prezent. "wszystkiego najlepszego moja najgłupsza na świecie kobieto" - powiedział, całując mnie w policzek, i głupio się śmiejąc. patrzyłam na Niego podejrzliwie, bo widziałam, że jest za dobry. po chwili otworzyłam opakowanie, by na dnie kartonu zobaczyć reklamówkę z biedronki. wybauszyłam oczy, dodając: "jesteś idiotą. najprawdziwszym idiotą". "no co, chciałaś torbe, to masz" - zaśmiał się, po czym dostał kartkonem w głowę. "ojjj, no dzidzia bez prezentu. chodź, zabiorę Cię na kolację" - powiedział, biorąc mnie pod rękę, zakładając mi kurtkę, i kieruąc w stronę drzwi, nadal z tą samą głupią miną, i z tymi samymi próbami powstrzymania śmiechu, które mu nie wychodziły, przez co miałam ochotę Go zabić - raz, na zawsze. || kissmyshoes
|
|
|
|