 |
|
Byliśmy dla siebie jedyną deską ratunku. Poręczą odgradzającą od przepaści.
|
|
 |
|
Prawda powoli wychodzi na jaw i staje się pusta.
|
|
 |
|
To, co nazywamy miłością, jest tylko alibi dla związku zboczeńca z dziwką, różowym woalem przykrywającym przerażającą twarz nieuniknionej samotności.
|
|
 |
|
A potem nastrój nieco mi się polepsza, bo zdaję sobie sprawę, że jeśliby zapytać tych ludzi, czego tu szukają, połowa z nich natychmiast zalałaby się łzami.
|
|
 |
|
Co by można powiedzieć o szczęściu? Nic. Wszystkich ono wpieprza. Szczęście innych jest nieszczęściem drugich.
|
|
 |
|
Czuję się jak wyrwana z koszmaru. Dzień jak co dzień.
|
|
 |
|
tylko patrz i spojrzeniem wyznawaj mi milosc
|
|
 |
|
rano mnie obudź, wieczorem pobudź.
|
|
 |
|
A wszystko to przyjmuję z dziwnym jak na moją dość wybuchową osobowość spokojem. Po prostu wszystko po mnie spływa, ścieka ze mnie, płynie. Panta rei, kurwa.
|
|
 |
|
Razem tak wiele choć obiektywnie prawie wcale, ale piękna była każda chwila spędzona razem!
|
|
 |
|
gdy podbiegam do Niego z płaczem, pierwsza rzecz, którą mówi "kogo trzeba bić, Kochanie?".
|
|
|
|