 |
|
domyślanie się, czemu stało się tak a nie inaczej, jest najgorsze..
|
|
 |
|
i to pieprzone uczucie że może coś nas łączy, a jednak nie.
|
|
 |
|
i nienawidzę swojej bezczynności, tej głupiej dumy, paraliżującego strachu przed utratą.
|
|
 |
|
teraz brakuje słów, chociaż tak wiele chciałoby się powiedzieć.
|
|
 |
|
i nic tak nie krzywdzi jak przypadkowe słowa dające nadzieję.
|
|
 |
|
16 : 17 i znów się spóźniłam.. a tak chciałam żebyś o mnie myślał.. chociaż raz..
|
|
 |
|
a czym bardziej o Ciebie prosiłam, tym bardziej Bóg mnie nie słuchał.
|
|
 |
|
i z nadzieją patrzę na ekran telefonu, czy przypadkiem Ci nie odbiło i nie przypomniałeś mi o swoim istnieniu.
|
|
 |
|
tak, czasem będę żałować, że się wtedy nie udało. że jak zwykle mnie ktoś olał, ktoś się mną zabawił, że znowu miałam złudzenia, że nie wykorzystałam w pełni jego uśmiechu. ale to musiało skończyć się tak, jak się skończyło..
|
|
 |
|
i tu już nie chodzi o to, że ona mi Cię odebrała, ale o to, że na to pozwoliłeś..
|
|
 |
|
piłam, bo chciałam utopić swoje smutki, ale teraz te cholerstwa nauczyły się pływać.
|
|
 |
|
jesteś moją najpiękniejszą formą destrukcji.
|
|
|
|