 |
|
Wkurwiają mnie spojrzenia nieznajomych
|
|
 |
|
Każdy dzień twórcą nowych paranoi
|
|
 |
|
Boso po szkle, ty wiesz ziomek nie jest tu lekko
|
|
 |
|
Sztywno na ulicach, na dzielnicach w moich blokach
Sztywno w kryminałach, w moich oczach tylko
złość, zawiść, nienawiść, ból
|
|
 |
|
see how i'll leave, with every piece of you.
|
|
 |
|
potrzebuję to wiedzieć, że mam czekać na Ciebie, potrzebuję Cię mieć gdzieś, nie przy sobie, ale dla siebie.
|
|
 |
|
mogłam to zmienić, on pewnie mógł to docenić, a my mogliśmy iść dalej razem
|
|
 |
|
i być może to fobia, ale widziałam w nim iskierkę dobra, kiedy przechylał tą butelkę do dna
|
|
 |
|
byłam taka głodna uniesień, doznań uczuć, że dziś ktoś moje serce musi podnosić z bruku
|
|
 |
|
Jestem jak nałóg, jak pierdolony zawał
Przychodzę, zabieram wszystko, potem zostawiam
|
|
 |
|
pokusy ciągną dusze grzeszników, chamskie serca, które myją sumienie w nocniku ..
|
|
|
|