 |
|
siedze sobie gdzieś w cieniu twoich oczu- coś sie stało, wiem.. bo zawsze byłem radością dla twych oczu, teraz jestem przykryty szarością twoich myśli, dla których warto żyć. przecież wiem, że to kiedyś miało sens, który teraz zginął pośród naszych kłótni i wymogów
|
|
 |
|
boże, jestem już zmęczony i będę ci wdzięczny za jakikolwiek sen, choćby wieczny
|
|
 |
|
obiecajmy sobie kochanie, że kiedy świat permanentnie zapłonie odejdziemy szybko, odejdziemy razem, strzelimy sobie w głowe
|
|
 |
|
kolejny upadek, po pierwszym nie ma już śladu
|
|
 |
|
czasem mocno chwytamy sie za ręce. z przyzwyczajenia. i z braku innych rąk
|
|
 |
|
chce do ciebie, nic więcej, chce usiąść i słuchać, być blisko. chce do ciebie, nic więcej, to dużo i mało, i wszystko
|
|
 |
|
O kim myślisz, gdy się budzisz lub gdy chodzisz spać? Kto daje Ci teraz Ci szczęście i pociesza gdy jest Ci smutno? No powiedz, bo już nie mogę dłużej wytrzymać. Przecież nie mogę to być Ja skoro nawet się do mnie nie odzywasz?
|
|
 |
|
Tylko ten mały płomyk który tli się jeszcze w moim sercu nadal mówi mi, abym to ratował, że dla nas jeszcze nie jest za późno. Tylko on jeszcze przypomina mi, że tak naprawdę bez Ciebie nie będę mógł funkcjonować, lecz co on może zdziałać, jeśli Ty codziennie usilnie próbujesz go zgasić?
|
|
 |
|
jest nam dobrze. chyba dobrze. chyba nam
|
|
 |
|
wyciągnęła do mnie ręke, nie wiedziałem co mam zrobić, więc połamałem jej palce milczeniem
|
|
 |
|
pamiętaj mnie, bo nie będzie nas drugi raz
|
|
 |
|
nie dokochaliśmy sie do końca. nadrobiliśmy jednak złością, zazdrością i nieufnością. ładnie nam to wyszło
|
|
|
|