 |
|
chcesz? oddam na chwile ci me wnętrze
abyś poczuł sztylet wbity w poczet nieszczęść
gdzie brocząc w mogile szaleństwem
sens zboczył na chwile by runąć następnie.
|
|
 |
|
nie chcę, cierpieć więcej, wiesz więcej łez nie chcę,
serce też bierzcie i jedzcie je!
to tylko chwile rozdrapane przez dreszcze
gdzieś tylko tyle nie udźwigną ich mięśnie
|
|
 |
|
gdy fosfor mi depcze przez wyniosłość serca
nim wyłączą go wreszcie i oślepnę
tak bardzo prosto odpłynąć w bezkres
czemu nie chce iść prostą linią po szczęście
|
|
 |
|
I tylko morza fale odpływają coraz dalej,
a w tobie pożar stale, palę mój talent
może na domiar [cii] tak doskonale
nie ma miłości ni wątpliwości wcale
|
|
 |
|
Kolory tęczy znów chwycę bez trudu
Bo życie to największy ze wszystkich cudów
|
|
 |
|
Dawne dni przepadły, odbijają się echem
Tych wszystkich twarzy z waszym wspólnym śmiechem
|
|
 |
|
Z błękitów czerni gdzie złość oświetli drogę
Zgubiłem sens i odnaleźć go nie mogłem
Własny świat nagle wydał się tak obcy
Tak pusty, chłodny, nieistotny
|
|
 |
|
Nie zadawaj pytań to nie usłyszysz kłamstw
Chowam coś w sobie, czego nie uwolnię
Mniej wiesz o mnie to śpisz spokojniej
|
|
 |
|
Bo znów wybieram bycie sam na sam ze sobą
I choć z Tobą to jakbym szedł przez życie sam samotną drogą
|
|
 |
|
Chyba jestem zły, bo nie jestem z
A obok między sercem i głową
Mną a Tobą
Między ciszą i rozmową
|
|
 |
|
Są chwile w których chcesz być sam
Nie ważne ilu naokoło ludzi
Tylko Ty i Twój własny świat
Bo ten realny czasem chcesz opuścić
|
|
 |
|
Życie składa się z wyborów. Tak lub nie. W górę, w dół. Są wybory, które mają znaczenie. Kochać czy nienawidzić. Być bohaterem lub tchórzem. Walczyć czy się poddać. Żyć albo umrzeć.
|
|
|
|