 |
|
sobota, wróciłam z imprezy. jest grubo po 3, uśmiech nie znika mi z twarzy. ściągam szpilki i cichym krokiem przechodzę do swojego pokoju, poszukując dłonią włącznika zrzucam pudełko z szafki. ze środka wypadły nasze zdjęcia, wzięłam je i usiadłam na parapecie. odpaliłam papierosa i zaciągnęłam się nim, lejąc sobie lampkę wina. oparłam głowę o ścianę, opuszkiem palca dotykałam twojej twarzy. zatrzymałam się na ustach, zamknęłam przez chwilę oczy i przypomniałam sobie ich miękkość. czując łzy pod powiekami, rozdarłam je na kawałki i wyrzuciłam przez okno z ostatniego piętra na którym mieszkałam. stałam tak jeszcze przez chwilę, patrząc na to co już nigdy nie wróci.
|
|
 |
|
mogła mieć każdego, ale nie każdy mógł mieć ją.
|
|
 |
|
zerwałam z nim po tak długim czasie. dlaczego? bałam się, że kiedyś mnie zostawi. będę w nim jeszcze bardziej zakochana, a on odejdzie. nie chcę cierpieć, dlatego odeszłam.
|
|
 |
|
nigdy nie powinno się przepraszać za swoje uczucia.
|
|
 |
|
przez chwilę byłam w stanie uwierzyć, że naprawdę potrafię kochać. dałam nam szansę, zachowywaliśmy się jak normalna para. troszczyłeś się o mnie, opiekowałeś się mną, robiłeś wszystko, żeby na mojej twarzy gościł uśmiech. a ja? po roku potrafiłam Ci bez żadnych skrupułów powiedzieć, że nigdy Cię nie kochałam. chyba nie dorosłam jeszcze do miłości, przepraszam.
|
|
 |
|
minęło kilka dni od zerwania. nie płaczę, nie tęsknie, zachowuje się normalnie. a jeśli nigdy go nie kochałam ?
|
|
 |
|
leżę na kanapie, piję zimne już kakao. oglądam jakiś beznadziejny serial, na stoliku telefon który co chwilę wibruje. nie mam ochoty słuchać jego 'przepraszam', tłumaczeń i obiecywania, że się zmieni. nigdy się nie zmieni, tacy jak on się nie zmieniają.
|
|
 |
|
nie mogę pojąć co teraz do Ciebie czuję. z jednej strony kocham Cię, kocham najbardziej na świecie, tęsknie i zależy mi na Tobie. ale z drugiej strony nie chcę już z Tobą być, nie potrafię z Tobą porozmawiać. chcę żebyś poznał jak to jest kiedy tęskni się za osobą a ona milczy. chcę zapomnieć raz na zawsze.
|
|
 |
|
od dzisiaj nie podpisuje swoich wpisów, z neta i kogoś podpisuję. ktoś bierze ode mnie = podpisuje.
|
|
 |
|
cieszę się, że mnie przeprosił. naprawdę, przecież mógł się nie odezwać i moglibyśmy nadal milczeć. ale jedno przepraszam nic nie zmieni, wiesz ?
|
|
 |
|
- jestem szczęśliwa. nigdy w całym swoim życiu nie czułam się tak dobrze. a ty ? - ja? - przytulił mnie do siebie. - ja czuje się znakomicie. - tak, że mógłbyś dotknąć palcem nieba ? - nie, nie tak. - jak to, nie tak ? - o wiele wyżej. co najmniej trzy metry ponad niebem.
|
|
|
|