 |
|
to nie jest kwestia kasy, a zaufania jak widzisz strome ściany
i nie wiesz jak się wdrapać. krucha drabina i jej połamane szczeble
to stąd ten siniak i te spracowane ręce
|
|
 |
|
połączył
nas powód, to miłość do hip-hopu
|
|
 |
|
przyjacielu przypomnij swoje imię, wiesz
nie pamiętam Cię przez to moje życie
|
|
 |
|
biorę dwudziestkę piątkę, więcej nie trzeba,
problemów, jednym haustem ten kieliszek lęku,
skrzywiłem się jak fala, fala dźwięku
|
|
 |
|
patrzysz w zdjęcia, tracisz puls i ronisz łzy
wystarczy nie fart błahy, impuls, ironii trik.
każdy z nas miał kogoś kogo stracił, wiem,
może żyłby gdyby nie wstydził się łez
|
|
 |
|
no bracie ważne móc wszystko przeczekać,
wciąż płaczesz? ale tylko już tylko ze szczęścia
|
|
 |
|
znów, wijesz się po kątach jak kurz.
ból, drwi z Ciebie potrąca za dług.
skurcz, gryzie Cię, pociąga za brzuch.
plus, sumienie osądza Twój mózg
|
|
 |
|
razem możemy być wyjątkowi, a bez siebie zwyczajni.
|
|
 |
|
nic nie wiesz o mnie, nie wiesz o czym chce zapomnieć.
|
|
 |
|
zostanie po nas tu próżność na powierzchni, trudno
dziś umarło, choć przynajmniej jutro nie śpi
|
|
 |
|
nie wywierajmy dzisiaj presji na ciszę,
by ktoś prędzej powiedział nam, to co chcemy usłyszeć
|
|
 |
|
kolejna zima, słychać miliony tchnień sekundnika,
śnieg przypomina, że miniony dzień w sercu znika
|
|
|
|