 |
|
Jestem jak nałóg, jak pierdolony zawał
Przychodzę, zabieram wszystko, potem zostawiam.
|
|
 |
|
By być jak narkoman, by żyć aby skonać.
|
|
 |
|
Jestem już zbyt wysoko, by kurwa znowu być na dnie.
|
|
 |
|
popatrz na moje ręce nie mam nic do ukrycia, mam złe intencje bo grzebano mnie za życia.
|
|
 |
|
w tym jest prawda, gdy patrzę na niektórych gości, widzę brak szczegółów i odcienie szarości.
|
|
 |
|
wiesz co ich dusi? szczególna astma, zbyt dużo prawdy, zbyt mało kłamstwa.
|
|
 |
|
możesz mnie kochać, chcesz to znienawidź, popatrz, daj mi żyć, próbuj zabić, miłość, nienawiść, krucha granica, na zawsze rap, do końca życia.
|
|
 |
|
ludzkie współczucie i łzy warte są tyle, co jej krzyk w godzine śmierci, bez znaczenia.
|
|
 |
|
obcy ból, obcy strach, obcy wstręt.
|
|
 |
|
uśmiech rozpaczy ukazuje sztuczne zęby, kraina chorób, śmierci jej fatum, serce odmierza kadencje rosnącego strachu.
|
|
 |
|
ból - najdoskonalsze narzędzie.
|
|
 |
|
na wargach lubi czuć dziwny nie pokój.
|
|
|
|