 |
|
nie znoszę stanu pomiędzy dobrze a źle.
|
|
 |
|
Ja już nie wiem, co jest ważne, z czym powinnam dać sobie spokój.
|
|
 |
|
Mam już dosyć tego zawieszenia, niepewności i niewiedzy.
|
|
 |
|
ja nie jestem zła , ja się tylko lekko pogubiłam ...
|
|
 |
|
Odczekać 6 godzin, Albo kilka Dni, pare Miesięcy, Rok. Potem znów zaświeci słońce .
|
|
 |
|
chociaż raz chcę żeby mi się udało , chcę mieć satysfakcję , proszę . chociaż raz . . .
|
|
 |
|
może i nie widać tego dosłownie , ale czuję jak spadam w dól , ja ulatuje ze mnie życie , ja wszystko i wszyscy przestają mieć dla mnie jakiekolwiek znaczenie .
|
|
 |
|
i teraz nie liczy się już nikt ! tylko ja ! o !
|
|
 |
|
kochałam cię na jesień, potem w zimę, potem na wiosnę, w lato również, mijała kolejna jesień a ja nadal kochałam, jest kolejna zima, i wciąż Cię kocham.
|
|
 |
|
nic nie irytuje mnie bardziej niż moment, kiedy siedzę na znienawidzonej matmie i nie mogę rozwiązać zadania bo w myślach mam tylko Twoje wczorajsze słowa na pożegnanie. obliczam działanie, a zamiast wyniku zapisuję Twoje imię. przez tak prymitywne zajmowanie moich myśli skazujesz mnie na brak wykształcenia, skarbie.
|
|
 |
|
Twój zapach jest dla mnie jak narkotyk. zacznę sobie wkrótce dawkować fiolki Twoich perfum. tak w ramach zaspokajania mojego narkotycznego głodu, kiedy nie ma Cię obok
|
|
 |
|
nie znoszę, kiedy jestem już wedle przekonana, że uda mi się z nim pożegnać raz, a dobrze, a on jakby czytając w moim myślach nachyla się nade mną, mówiąc jak kocha. uwielbia tą delikatną formę sadyzmu. kocha, kiedy przez niego kłócę się sama ze sobą. kiedy mówi mi, że odchodzi, i nie odsunie się nawet na metr, a ja wskakuję na niego oplatając nogami. 'zostań' szepczę, rozchylając usta. chociaż w myślach mam tylko bezwdzięczne 'odejdź'.
|
|
|
|