 |
|
Siedziała na podłodze w łazience, gapiła się na żel pod prysznic palmolice thermal spa. I myślała, że wszystko sie ułoży. Głupia co nie?/ bujaj_sie
|
|
 |
|
Chciałabym choć raz szczerze powiedziec, ze jestem cholernie szczesliwa. To moze najwieksze marzenie/ bujaj_sie
|
|
 |
|
A jednak potrzeba mi Twoich słów i trzeba Twojej pamięci. Pamiętaj o mnie, dobrze? Może będę mniej się bała, usypiała spokojniej. / myinnocence
|
|
 |
|
Podobno się kochali, podobno się rozumieli, świata poza sobą nie widzieli. Plany na przyszłość we dwoje snuli. Tylko dlaczego teraz zachowują się jakby się nie znali ? od karmeeel'ka
|
|
 |
|
"Nienormalna reakcja na nienormalną sytuację jest normą." V. E. Frankl
|
|
 |
|
"Lecz więzień znajdujący się na drugim etapie psychicznych reakcji nie odwraca już wzroku." / V. E. Frankl
|
|
 |
|
"Przyjmując z odwagą wyzwanie, jakim jest cierpienie, człowiek jest w stanie do ostatniej chwili dostrzegać w swoim życiu sens i zachowuje tę umiejętność dosłownie do końca. Innymi słowy, sens życia ma charakter bezwarunkowy, ponieważ obejmuje nawet potencjlany sens nieuniknionego cierpienia." / Viktor E. Frankl
|
|
 |
|
"W innym miejscu wspominałem o tendencji do zanurzania się w przeszłości, która to skłonność miała za zadanie odrealnienie jakże przykrej teraźniejszości, ze wszystkimi jej koszmarami." / Viktor E. Frankl
|
|
 |
|
I odlecimy razem... Spojrzymy na ziemie pod nami... I nigdy nie bedziemy patrzec wstecz... Nie... nie bedziemy ogladac sie za siebie...
|
|
 |
|
straciłam szansę na posiadanie Twoje serca. tylko ze względu na to, że nie potrafiłam, popatrzeć na Twoje tęczówki, spod wachlarza moich rzęs. tylko dlatego, że nie miałam śmiałości kołysać przed Tobą moimi lichymi biodrami. nie potrafiłam, zarzucać włosami na plecy. nie byłam w stanie wykonywać tych wszystkich, dennych sztuczek, które mogłyby Cię uwieźć. nie miałam śmiałości. w przeciwieństwie do niej. ona była w stanie uwieść Cię. przecież nikt nie dorówna temu, jak perfekcyjnie wyglądają jej nogi w tej skąpej miniówce, ani temu jak ochoczo, zgarnia kosmyki swoich tlenionych włosów z czoła.
|
|
 |
|
- jesteś cała przemoknięta! - krzyknął, widząc ją w progu mieszkania. - rozbieraj się, natychmiast! - nie tak szybko, kochanie. - powiedziała, drwiąco. - zrzucaj to mokre ubranie, ja nie żartuję. przecież się przeziębisz. - powiedział z troską w oczach. rozebrała się do naga, a później niechlujnie zarzuciła na siebie, za duży sweter. - wyglądam jak własna babcia, powiedziała, siadając w fotelu. - lubię dojrzałe kobiety. - zażartował, podając jej ręcznik. wycierała swoje miedziane włosy. klęknął przed nią. - co Ty wyprawiasz? - zapytała. masz takie zmarznięte stopy. chcesz zachorować? - spytał, ubierając na jej nogi wielkie, pluszowe kapcie. - nienawidzę kiedy się tak obsesyjnie o mnie troszczysz. zdenerwowany, podniósł ją, przerzucił sobie przez ramię i wystawił za drzwi. - co Ty wyprawiasz?! - spytała. - musisz się rozchorować. - że co?! - dopiero, gdy będziesz chora, a ja będę mógł siedzieć przy Tobie przez 24/h podając Ci syrop, zobaczysz co to troska. - oszalałeś? - nie. zwyczajnie lubię Cię irytować, kochanie.
|
|
|
|