 |
Miłość zamień na obojętność. Tęsknotę na apatię. Aktywność na bezczynność. Inicjację na zdawkowość. I wszystko znów będzie dobrze.
|
|
 |
Walczenie o miłość, pomimo świadomości klęski, to najbardziej destruktywne doświadczenie w moim życiu. Występuje cyklicznie. Zazwyczaj pojawia się wtedy, kiedy wszystko zmierza ku najlepszemu. Los nie pozwala mi na osiągnięcie pełni. Śmieje mi się w twarz, sycząc "Idiotko, i ty myślałaś, że wszystko będzie dobrze?". A ja tylko kiwam bezradnie ramionami, stwierdzając, że znam ten schemat. Schemat mojego życia. Wzloty i upadki. Na każdej płaszczyźnie. Pogodziłam się z tym. Gorzka prawda.
|
|
 |
Zasłużyłam na szczerość. Niewymuszoną, płynącą prosto z serca.
|
|
 |
Białe kłamstwa? Już dawno Twój limit został wyczerpany.
|
|
 |
Najgorsze dla mnie jest kłamanie. To egoistyczne zachowanie, skoncentrowane tylko na tymczasowym uratowaniu swojego obrazu siebie w moich oczach, który jest przez to jeszcze bardziej nadszarpywany. To błędne koło, nie rozumiesz tego, kochanie?
|
|
 |
Czy powiedzenie prawdy albo chociaż niewygodna odpowiedź na moje pytanie, to coś nie do pokonania? Jak można mówić fałsz prosto w oczy i w dodatku przekonywać, iż nie potrafi się kłamać. Podwójne kłamstwo. Podwójna przykrość. Podwójny sztylet.
|
|
 |
Nie znam słów, którymi mogłabym opisać to, co on mi teraz robi. Dlaczego wciąż mnie kłamie? Nie chce mnie ranić? Przecież wiem jaka jest prawda, umiem logicznie myśleć, poukładać sobie wszystko. On naprawdę chyba sobie z tego nie zdaje sprawy. To nie intuicja, to trzeźwe myślenie.
|
|
 |
Jest mi ciężko. Nie będę tego ukrywała. Każdy moment, każda chwila przepełniona jest rozpaczą, bezradnością, smutkiem, goryczą, cierpieniem, frustracją, upokorzeniem. Doskonały przepis na zamknięcie się w sobie, wykluczenie społeczne, znienawidzenie siebie.
|
|
 |
"Osoba z którą będziesz musi się bać tego, że może Cię stracić. My ludzie jesteśmy tak skonstruowani, że dbamy tylko o to co może nam uciec. Właśnie ucieka nam życie." Pokolenie Ikea
|
|
 |
Wiesz, chciałabym teraz być z nim pośród cichej nocy opustoszałego miasta. Znaleźć ukojenie w delikatnym odcieniu jego tęczówek i zdobyć się na ten gram odwagi, by powiedzieć mu prawdę o tym, co czuję. Poczuć ciepło jego warg na czole - znak tego, że zrozumiał. Obietnicę, iż nie zostawi mnie po raz kolejny.
|
|
 |
Nie chcę narzekać. Marudzić. Zrzędzić. Nic w ten deseń. Podwijam rękawy i dzielnie zabieram się za układanie swojego życia. Zagryzam wargę. Nie będę płakać. Ani krzyczeć. Nie powiem jak boli, kiedy odłamki serca uwierają mnie w klatce.
|
|
|
|