 |
|
Budzisz się o 1:00 nad ranem bo chce Ci się siku...idziesz cichutko do toalety, zamykasz delikatnie drzwi . Kiedy kończysz wybiegasz z toalety , trzaskasz drzwiami, bo boisz się że ktoś Cię zabije. ;D
|
|
 |
|
byc może kiedyś odejdę, może będzie to za wcześnie. ale skoro sama bym o tym zdecydowała to znaczy że nie byłam szczęśliwa tutaj z wami. // jedzieszdalej
|
|
 |
|
Wstałam rano z łóżka, szybkie ogarnięcie twarzy i wyszłam do sklepu by kupić coś na śniadanie, normalny spontan.. wchodząc do sklepu wpadłam na wyższego ode mnie chłopaka - przystojnego. Przeprosiliśmy się nawzajem i pożegnaliśmy z uśmiechem. Po 10 minutach wychodziłam ze sklepu i zobaczyłam tego samego słodkiego blondyna. Okazało się że wpadając na niego zgubiłam telefon.. oddał mi go i pożegnał się po raz drugi. Patrząc czy wszystko w porządku z telefonem zobaczyłam zapisany jego numer w kontaktach .. uśmiechnęłam się i wróciłam do domu./fb
|
|
 |
|
boję się uczucia które towarzyszy mi za każdym razem , gdy cię mijam
|
|
 |
|
Kiedy dorosłam ? Kiedy po raz dziesiąty oglądając Tytanica nie pytałam po co ona się po niego wraca .
|
|
 |
|
` odszedł . z każdym jego krokiem sypał się coraz to większy kawałek mojego świata . teraz siedzę na jego małym skrawku, który nazywam nadzieją .
|
|
 |
|
Plakała. On cały czas chciał isc ale ona go nie puszczała.
W końcu go puścila i poszła, a on stał i patrzył jak ona idzie. Ona płakała
Po 5 minutach jak on poszedł pobiegła za nim .
i poszli... tam... razem.
|
|
 |
|
czy już się z Ciebie wyleczyłam ? Tak. Może od tamtego czasu trochę się zmieniłam, zaczęłam trochę popalac i pic, ale to nic takiego. Może trochę odsunęłam się od rodziny i przyjaciół, ale taką samotnośc da się przeżyc. Może i opuściłam się w nauce ale przecież nie jest mi ona do niczego potrzebna. Może zaczęłam się okaleczac, ale to tylko moje nic nie warte ciało na które i tak nikt nie spojrzy. Pewnie, że mam na wszystko wyjebane, w końcu tego mnie nauczyłeś. // jedzieszdalej
|
|
 |
|
[ CZ. 2 ] "Zostaw" wykrzyknęła niezbyt głośno, wyrywając ręke. "Może sie skaleczyłam. Ale nic nie skaleczy mnie gorzej niż ty. Bo ty zraniłeś tak, jakbyś przejechał mi tym szkłem centralnie po twarzy, rozebrał mnie, a później przywiązał do ciężarówki i jechał po nierównej drodze." Po tych słowach spuścił głowę. Widać było, że cholernie żałował. "No co? Nieprawda? Wiesz co? Idź sobie. Nie chce cię więcej widzieć. Albo nie. Ja wyjdę, przyjdę rano i ciebie już nie będzie. Jasne?" zapytała z perfidnym uśmiechem. Rano, go nie było. | incompatible
|
|
 |
|
[ CZ. 1 ] Środek nocy. Przebudziła się i powoli wstając z łóżka szukała klamki od drzwi. Nacisnęła cicho i macając każdą część domu dookoła próbowała trafić do kuchni. Weszła do pomieszczenia i otworzyła szafkę w której stały szklanki. Niezdarnie wyjmując, jedna spadła jej na ziemię. "Cii" szepnęła, po czym usiadła na ziemi zbierając szkło. Skaleczyła rękę, z krórej pociekła krew. Zrezygnowała ze szklanki. Doszła do lodówki i wyjęła mleko. Pijąc z kartonu zapaliła światło. Siedział na krześle wpatrując się w jej usta, po których spadały krople mleka. Wyglądała fatalnie, odkąd ją zostawił. Nie przestraszyła się, ani nie zdziwiła że tam był. "He. Co tu robisz? Po co przyszedłeś. Nie jesteś mi już potrzebny." Wymamrotała. "Skaleczyłaś się. Pokaż to" i dochodząc do niej próbował oczyścić rękę z krwi. | incompatible
|
|
|
|