 |
|
My- dziewczyny. Jesteśmy naprawdę głupie. Jak mogłyśmy dać sie tak omamić ? Dać tak zawładnąć facetowi swoim życiem. ? Jak mogłyśmy oddać im nasze serca?Jak mogłyśmy pozwolić, żeby to od faceta zależalo nasze szczęście? Jak mogłyśmy dopuścić się do takiego stanu, że przez nich popadamy na wiele miesięcy w depresję, nie jemy, nie śpimy.? To oni powinni latać za nami, a nie my za nimi. To oni powinni nas błagać, a nie my ich. I to o co ? O to żeby nas kochali ? Żeby dali się kochać. ? Swiat zszedł na psy, a my razem z nim./kokaiina
|
|
 |
|
Mimo tego ile zlego przez niego przeszłam. Jak bardzo mnie zranil. Tylko raz tamtej nocy zadałam pytanie dlaczego zerwał. Powiedział:' liczy się to co jest teraz, a nie to co było, prawda?' Po tych slowach, stwierdziłam że spróbuję zapomnieć o tym co było kiedyś. Oddziele to grubą kręchą. Będę się cieszyć tym co mam teraz. Może jest dla nas szansa? Może nie wszystko stracone ? Może to nie był nasz czas? Kiedy jestem przy Nim, kiedy mnie przytula, całuje, kiedy patrzy mi w oczy, czuję się dla Niego ważna, wyjątkowa. Nie zapytam o Jego uczucia, poczekam. Nie opowiem też o swoich, bo dobrze o Nich wie. Nie wytknę mu tego jak bardzo mnie zranił, nie opowiem o tych wszystkich nieprzespanych, przepłakanych nocach. O tym jak wiele razy umieralam z miłości do Niego, ile razy błagałam o śmierć. Ile litrów alkoholu wypijałam, żeby stłumić ból. Bo po co ? chcę zacząć wszystko od nowa. Znów czuję jakbym się od nowa w nim zakochiwała, chodź kocham Go tak mocno, od tak dawna./kokaiina
|
|
 |
|
I tak nigdy nie pokocham już tak mocno jak kocham Jego, nie oddam się żadnemu innemu facetowi w ten sam sposób, nigdy moje serce nie zabije w ten sposób, nikt nigdy nie ujrzy tego samego pełnego blasku w moich oczach- zaden nie bedzie nim.../kokaiina
|
|
 |
|
spacerniak z ziomkami, dzień jak codzień. kilka piw w torebce, paczka szlugów, wszystko co kocham. i oni. moje przybrane rodzeństwo podnosiło mnie na duchu. dochodziliśmy do naszej miejscówy. od jakiegoś czasu tam nie przychodził. siostra, która szła z przodu wysłała mi esemesa - 'siedzi tam ze swoją dziunią.' zatrzymałam się, pierdoliłam tusz do rzęs. -jesteś silna? - zapytał mnie brat. -oczywiście, a przynajmniej się staram. -to chodź tam i pokaż mu, jaka śliczna i mądra z Ciebie laska, podejdź, przybij mu piątkę, a ją wyśmiej. poszłam tam, z papierosem w mordzie, a z bratem za rękę. uśmiech nie schodził mi z twarzy. i te jego zdziwienie. pewnie pomyślał, że jesteśmy razem. ale chuj mnie jego opinia.
|
|
 |
|
czekałam. czekałam trzysta sześdziesiąt cztery dni i nocy. marzyłam, tęskniłam. codziennie, spotykałam Cię w snach. wyobrażałam sobie, co będzie jak ją rzucisz. nie mogłeś przecież być z nami na raz. słuchałam piosenek, które wrzucałeś na youtube. jarałam się maksymalnie. ten głos, Twój głos kołysał mnie do snu i budził rano. niestety, nie mogłeś wydostać się z tego toksycznego związku. to ona - marihuana - zniszczyła nasze serca.
|
|
 |
|
mam powodzenie u facetów bez prostowania włosów, tony tapety, krótkich kiecek, sztucznego śmiechu i głosu z manierą.
|
|
 |
|
wiesz, chciałabym Ci podziękować. za każdy szept, za każdy uśmiech, za każdy pocałunek. a teraz uciekam. przepraszam.
|
|
 |
|
nie chodzi mi o te blizny na rękach. nie chodzi mi o te wylane łzy. nie chodzi mi o trzy pary szpilek, połamanych, uciekając, gdy widziałam was razem. nie chodzi mi o szkołę, którą zajebałam z rozpaczy. chodzi mi tylko o jedno, o spokój. dlaczego odzywasz się, gdy prawie się uwolniłam. dlaczego, teraz mnie gnębisz. nie mogłeś zrobić tego jakieś pół roku temu, gdy nie potrafiłam się podnieść z Twojego powodu. wytłumacz mi.
|
|
 |
|
zgubić wszystko, żeby wszystko odnaleźć. bo czuję niepohamowaną chęć pójścia dalej/tracetlen
|
|
 |
|
Ty udajesz, że nie widzisz , ja udaję, że nie czuję .
|
|
 |
|
kiedyś byłam Twoja. pamiętasz?
|
|
 |
|
Najpiękniejsze uczucie? Czuć się potrzebnym. Nic temu nie dorówna.
|
|
|
|