 |
|
To dla mojej rodziny niechaj zawsze z nimi zdrowie .
To dla mojej babci choć jej ciało leży w grobie .
Pierdol fobie, niech to leci ku pokrzepieniu ,
Odpalę dla Ciebie słońce jeśli gubisz drogę w cieniu .
To dla Ciebie złodzieju, to dla Ciebie dilerze
Byś odnalazł właściwą drogę, nie przepadł w więzieniu
Szczerze w to wierze, jestem żywym przykładem
Raz to przyleciało do mnie zamiast jumą rymem jadę
To leci dla tych co muzyka nadała im sensu
I nigdy nie zapomną wszystkich wartościowych wersów
|
|
 |
|
Ten kto przekracza granice nie ma tu miejsca , mam też świadomość co sam zniszczyłem , przepraszać nie będę , bo sensu już w tym nie widzę ...
|
|
 |
|
Trzeba coś stracić, by coś docenić,
żeby odzyskać, trzeba się zmienić,
trzeba przebaczyć, choć czasem nie jest jak być powinno i zrozumieć jak ważne jest - być rodziną !
|
|
 |
|
Przedmieścia, blok sześcian
W jednym z mieszkań login i hasło
To konto, to jego na świat okno
Tablica za tablicą - na nich nikt nie pisze kredą
Dziś wrzuca coś ktoś, niech inni o tym wiedzą
I tak siedzi po północy
Ktoś go zaprosił - klik - profil: zgrabne ciało, piękne oczy
Z radości podskoczył, już nie zaśnie tej nocy
Na imię jej Jowita i ma czym oddychać
Napisał: "Hej Jowita, fajne imię, co słychać?"
Odpisała: "Dziś się nudzę, może złapmy się w klubie?"
Myśli sobie: "Jest piątek i na koncie jest pieniążek
więc czemu nie? W sumie? W sumie przygody lubię"
Wysłał numer, godzinę później tańczyli w klubie
Drink, taniec, flirt, drink, aż budzi go świt
Jakoś dziwnie, wieczoru i jej twarzy nie pamięta
Wiezie go karetka, a diagnoza dla pacjenta: "Usunięta lewa nerka"
|
|
 |
|
Nikogo nie obchodzi, co się stanie z nami, dziś.
Nikogo tak nie słucham jak siebie, więc nie mów już nic.
|
|
 |
|
"Wieczorami browar dzierżyłem za szyjke i myslałem o niej, czy nam wyjdzie.
Zazdrosny skurwiel , frustrat z flaszka, ona nie mogła tego znieść, nie tak łatwo"
|
|
 |
|
Powiedzcie mi jak ja do cholery układałam tę listę rzeczy potrzebnych do szczęścia, że teraz mając te priorytety z najwyżej półki - bezcennych przyjaciół i wspaniałego faceta, jest mi tak nieopisanie niedobrze, że ciężko chociażby oddychać?
|
|
 |
|
Tydzień temu. Ciężko było. Najciężej jak dotąd. I złożyło się jeszcze, że akurat w nasze pół roku, akurat po całym szeregu tych niełatwych sytuacji. Ledwo potrafiliśmy się pożegnać. Jedynie ostatki sił. Obiecywałeś mi, że niedługo będziesz i pomożesz mi to wszystko poukładać. I kazałeś się trzymać, ale ja już nie mogę po tych siedmiu dniach, jestem w mentalnej rozsypce i nie potrafię, po prostu nie potrafię się uśmiechnąć teraz.
|
|
 |
|
Jak ja dorosnę i mój kot dorośnie to zostanie tygrysem.! *.*
|
|
 |
|
Może nadejdzie taki dzień w którym usiądziemy gdzieś na ławce o pare lat starsi , powspominamy sobie jak bardzo byliśmy dla siebie ważni.
|
|
 |
|
Nigdy nie obiecuj mi , że będziesz na zawsze. Nie obiecuj , że nie zostawisz mnie. Obietnicy możesz nie dotrzymać a ja będę do znudzenia powtarzać twoje słowa ze łzami w oczach.
|
|
 |
|
I pomyśleć , że gdzieś na świecie bije serce przepisane tylko tobie..
|
|
|
|