 |
|
Jesteś jak Barbie i się tylko garbisz nienawidzę takich jak Ty więc lepiej się ogarnij!
|
|
 |
|
wkurwiona na cały świat, poszła wszystko odreagowac a najważniejsze - przemysleć. Poszla w ich wspólne miejsce, usiadła nad kładką, zapaliła ostatniego szluga, po czym stwierdziła, że nie ma dla kogo żyć. / doyouthinkyouknowme
|
|
 |
|
- Zostańmy przyjaciółmi . - Dzięki , mam już psa.
|
|
 |
|
i w sumie miło jest usłyszeć , że jestem dobrą osobą - mimo własnego mniemania o egoizmie.
|
|
 |
|
Pierdole was, ale uśmiechajmy się do siebie. To takie sympatyczne.
|
|
 |
|
Wiesz co to znaczy stracić przyjaciela ? Nie? To się ,kurwa ciesz.
|
|
 |
|
Wyszła z baru. Była późna noc, lał okropny deszcz. Usłyszała ,że ktoś ją woła… To był On. Nie odwróciła się, przyspieszyła. ’ Poczekaj proszę ,musimy pogadać.’ Prawie ,że biegła ,bała się ,że ją dogoni. ’ Kurwa kocham Cię!’-na te słowa odwróciła się chciała mu już sypnąć jakąś wiązankę ,ale zamurowało ją… Trwało to wszystko ułamek sekundy…. On przebiegał przez ulicę ,nadjechał samochód było ślizgo, nie wyhamował… ’NIEE!’- krzyknęła. I rozbrzmiał się ogromny huk, jazgot ,tłuczone szkło, krzyk…
|
|
 |
|
[cz2]Podbiegła do tamtego miejsca...Leżał na ulicy cały we krwi, pokaleczony .’Nie rób mi tego! Słyszysz ,nie dam rady ,nie zostawiaj mnie tu samej!` Ściskała go przy sobie… Czuła jak zwalnia bicie jego serca… Zanika puls… Słabnie oddech. ’Obudź się kurwa! Błagam Cię!’-uchylił powieki… ‘kocham Cię.’- powiedział bardzo cicho i spokojnie. ;ja tez Cię kocham. Wytrzymaj jeszcze chwile karetka już tu jedzie, nie zostawiaj mnie błagam.’ -mówiła panicznie przez łzy. ’przepraszam’- zamknął powieki .Wraz z jego sercem zatrzymał się wszystko…Koguty karetki ,ludzie wychodzący z baru, samochody ,czas… Ciszę przerwał jej straszliwy jęk… Krzyczała przez łzy…Ból ją sparaliżował.Czuła,ze nie moze juz funkcjonowac normalnie.Odszedł na zawsze.4 dni później mieli pogrzeb oboje… Nie wytrzymała…Podcięła sobie żyły.To był prawdziwy koniec..Nie było już ich. Został tylko napis na kamienniej tablicy pod ich zdjęciem… ‘LOVE FOREVER’
|
|
 |
|
-A Ty co tak stoisz na wesele pzyszedłeś prosić ? -Nooo . -Ooo to mam nadzieję ,że o mnie nie zapomniałeś ?- Jak mogłoby się ,odbyć wesele bez panny młodej ...
|
|
 |
|
[cz4]: -Jak chcesz gdzieś jechać ,to Ci nie pozwolę chyba ,ze mie zabierzesz ze sobą.Nie umiem życ bez Ciebie.-Spojrzał jej w oczy...-Jak dobrze ,że tu jesteś...Ja też Cię kocham...-powiedział po czym trzymając w swoich doniach jej twarz ,namiętnie ją pocałował... Zza chumr wyjrzało słońce, przypadkowo oczywiście.
|
|
 |
|
[cz3]:ksiądz powtórzył jeszcze raz...:biorę sobie Ciebie Marcinie...-Ona nadal milczała... Z jej oczu zaczeły płynąć łzy,emocje sięgneły zenitu...-Przepraszam, ale nie mogę,nie kocham Cię odłożyła obrączkę na poduszeczkę...Podciągnełą rękami suknię i zaczeła biec ku drzwiom.-Aśka ! Rozbrzmiał się krzyk...Ale on już nic nie słyszała...Myślała o tym aby zdąrzyć...Niech pan wysiada,warkneła na woźnice z karety.Wsiadła złapała za lejce i krzykneła:-Wiooooo !-I tyle jej było widać ,pędziła przez drogi ,w myslach wciąż błagając Boga ,aby zdążyła... Dotarła do jego domu,podbiegła nerwowo pukając..-Boże święty Asiu Ty nie w kosciele ,Matko co się stało !?-przywiatała ją jego mama.-jee...jest Kuba?-wstrzymała oddech bojąc się odpowiedzi...-Tak jest na górze ,poszedł po walizki.-Bogu dzięki,mogę ?-wstchneła-Proszę.-biegła po sochodach...-Staneła w drzwiach jego pokoju ,widząc jak jej ukochany,domyka ostatnią walizkę...-Kocham Cię. -powiedziała pół szpetem.Po czym rzuciła mu się na szyję...
|
|
 |
|
[cz2]:Stała u boku taty w drzwiach kościoła...Przed nią stała jej przyjaciółka w pięknej różowej sukience,mała dziewczynka z koszyczkiem płatków róż, i chłopczyk trzymający na małej poduszece dwie złote obrączki.Na końcu czerwonego dywanu stał On i jego kumpel... Wystrojony,zadowolony... Rozbrzmiał się dźwięk dzwona,za nim dzwięk skrzypiec i głos kobietyspiewającej bardzo wysoko 'Ave Maria"... I ruszyli.A ona nie mogła opanować łez.. Naszła ją fala wsponień, słyszała jak całe jej wnętrze krzyczy ,że nie kocha tego tam pod ołtarzem ,tylko tego ,który właśnie pakuje walizki,chcąc wyjechać aby nuczyć się żyć bez niej.Zamkneła oczy na moment zobaczyła twarz swojego ukochanego... A gdy je otworzyła tata włąśnie podawał jej rękę innemu.Wciąż miała w głowie słowa taty 'nie jest za późno.'Wciąż maiał jego twarz przed oczami...Przyszedł moment przysięgi.Jej przyszły mąż wypowiedział ją idealnie.-powtarzaj za mną:Ja Joanna...- ja ...Ja ... Ja Joanna.-Biorę sobie Ciebie Marcinie.-Zapadła cisza.
|
|
|
|