 |
|
Chciałbym mieć kobietę, z którą bym się mógł wygłupiać. Kobietę kumpla, z którą szedłbym przez życie, robiąc sobie jaja. Taka łajdacka para- to mój ideał. Ale niewiele znam takich kobiet i są zajęte. A inne? Po pół godziny mam ich dosyć. A co dopiero, żeby któraś została do rana?
|
|
 |
|
I nawet jak odszedłbym jutro, to nie mów, że trudno Bo miałem okazję to przeżyć
|
|
 |
|
I nie chcę krzyczeć "życie tyAnnotate suko" bo doceniam cokolwiek co mam
|
|
 |
|
I nie mam zmartwień, kiedy mam friday
|
|
 |
|
jak spotkasz mnie gdzieś
To bez problemu, mogę cię olać jakbyś rozdawał ulotki
|
|
 |
|
I nie mam żadnych zmartwień kiedy tak leżę z blantem
|
|
 |
|
Jak dym z papierosa unoszę się ponad ten jebany mętlik
|
|
 |
|
Co, żyję sobie fajnie, a codzienna ucieczka to błąd? Ziom, minę cię na starcie i zdubluje na rękach po sos
|
|
 |
|
Życie ma wiele dla nas, co ranka
Więc nie sugeruj mi, żebym miał się zamartwiać
|
|
 |
|
Chce się widzieć na szczycie, wiedz, że dalej go gonię
|
|
 |
|
Nie ma, nie było - okazuje się -
- nic ważniejszego od Ciebie.
|
|
 |
|
Nie skreślaj mnie ze spisu pilnych marzeń, nie skreślaj mnie na liście do zachwytu. Nie skreślaj mnie, podkreślaj mnie.
|
|
|
|