 |
|
Nie mozna zjeśc cistka i miec ciastko. Choc w tym przypadku pasuje bardziej 'Nie można wyrzucić cistka i nadal je mieć'.
|
|
 |
|
Swiat można zamknąć i otworzyć. Można go zatrzasnąc lub zepsuć mu futrynę. Mój zamykany jest na klucz.
|
|
 |
|
Wciąż w głowie tłumacze słowa tych samych piosenek i za każdym razem odkrywam w nich cos nowego. Mów do moich ust, do moich oczu i dłoni. Niech inni wierzą, że nic w tym nie ma.
|
|
 |
|
W chwilach takch jak te muszę wierzyć że któregoś dnia przeczytasz każdy nie wysłany do Ciebie list. Taka jest przecież idea tworzenia tej historii. Lubimy robić światu na złość.
|
|
 |
|
- A jeśli któregoś dnia będę chciała cię zostawić?
- Zginiesz beze mnie!
- To lepsze, niż umieranie na raty... wiesz jesteś jak narkotyk. Tyle lat byłam uzależniona. Budowałaś moje ciało i niszczyłaś duszę.... Mam cię dość! Odejdź!
- Wiesz, że na to jest tylko jeden sposób
- Chcesz abym cię zabiła ?
- To ty tego pragniesz
- Pragnę kochać
- A więc kochaj
- Nienawidzę cię!
- Też cię kocham ...
|
|
 |
|
Za dużo wątpliwości. Zdecydowanie. Sama nie wiem od czego zacząć. Czy coś ignorować czy wręcz przeciwnie. A jeśli przeciwnie to czy kłamać czy mówić prawdę. Oczywiście, można na wstępie uznać, że to zbyt trudne, skomplikowane i odłożyc na później. Masz wrażenie, że wszystko dopiero się zaczyna. Po całym ciele przechodzą dreszcze. Nawet przyjemnie. Przyzwyczajasz się, zakochujesz w nich, a z czasem uświadamiasz sobie, że to tylko natrętne łapska czarnych myśli. I na niczym już nie możesz się skupić. Nic tak nie przyciąga. Wszystko przeszkadza i drażni tak bardzo, że chcesz uciec i nigdy nie wracać. Znasz to doskonale. 'Ale Ty nigdy nie poddasz się'. Ja na szczęscie mogę to tylko wspominać.
|
|
 |
|
nerwowo starałam się złapać oddech, idąc środkiem ulicy. w myślach wyklinałam każdego mężczyznę na ziemi. rękawy mojej białej ramoneski, topiły się w rozmazanym tuszu. zaczęłam sama do siebie, wyzywać płeć brzydszą od najgorszych. zanosiłam się płaczem. przechodni patrzyli na mnie jak na skończoną frustratkę z objawami schizofrenii. przykucnęłam, próbując doprowadzić mój cykl oddychania do ładu. 'sukinsyny', powtarzałam w kółko. właśnie wtedy, usłyszałam męski głos śpiewający donośnie 'nie płacz, kiedy odjadę ... sercem będę przy Tobie'. kretyn - pomyślałam. na moich ustach, mimowolnie pojawił się uśmiech. amant, kucnął koło mnie. w rękach trzymał bukiet róż. niezdarnie wyjął jedną z nich i wręczył mi do dłoni. nie przestawał się uśmiechać. odszedł. nigdy więcej go nie spotkałam. faceci, są nam zbędni do zepsucia humoru, wbicia gwoździa w ścianę, o złamanym sercu nie wspominając. ale pocałunku podczas którego czujemy, jak niebiańsko się uśmiechają nic nam nie zastąpi.
|
|
 |
|
nadchodzi moment, kiedy nawet poranna kawa jest zbyt monotonna, aby ją pić. masz dość codzienności, pragnąc żyć z wciąż przyspieszonym tętnem.
|
|
 |
|
Podobno są na świecie rzeczy na które nie mamy wpływu. Ale to nie prawda.
|
|
 |
|
Nie ważne, że czegoś nie chcemy, jeśli w końcu i tak to robimy. Jeśli potrafimy siłą woli zaprzeć się myślami na klamce od drzwi do zdarzenia, a po chwili wyważamy je mrugnięciem powieki, nic nie może nas usprawiedliwić.
|
|
 |
|
Chciałam się pojawić i chciałam być. Wiem ze to popsułam, że nie powinnam była dopuścić do tak wielu wydarzeń.
|
|
 |
|
Na szybkich obrotach. jest dobrze, musi być lepiej. W sercu po cichu odliczam. Ni dni, godziny i minuty, a oddechy. Już niedługo
|
|
|
|