 |
|
zabrakło mi ciebie
z dnia na dzień
bez powolnego odzwyczajania
nie pogodzona
nie przytulona
na pożegnanie
nie mogłam uwierzyć
że jabłka kwaśne
że wiśnie gorzkie
że opadają mi kąciki ust
i że tak już będzie zawsze
— Małgorzata Sochoń
|
|
 |
|
Już ich nie spotkam razem ani osobno.
Zniknęli, przepadli jak kamień w wodę podobno.
|
|
 |
|
Nudzisz mnie. Nudzisz mnie Ty i Twoje stałe wymówki. (...) Po raz kolejny zawiodłeś mnie. Nie mogę odnaleźć prawdziwego Ciebie. I gdyby nie to, że jestem pojebana, może bym Cię już olała. / J.Z
|
|
 |
|
Sama tego chciałaś, wiem że boisz się.
Odejść bez powrotu, przejść na drugi brzeg.
Wspomnień obraz w głowie, lecz, gdy stłumić go chcę.
Wtedy znów głośno mówię sobie, że dobrze mi z tym co mam.
|
|
 |
|
Zawsze widziałem w tym większy cel, dumę można schować.
Naiwnie chciałem usłyszeć sens w twoich pustych słowach.
Zawsze myślałem, że mimo ran można w dobrą stronę biec.
Kłamałaś mówiąc, że tego chcesz, że chcesz.
|
|
 |
|
Odejdź już, schowaj żal, przecież wszystko zabrał nam los.
Dobrze mi, nie chce zmian, nie namówisz mnie kolejny raz.
Dobrze jest, jedno wiem, że już nigdy nie wrócę tam.
|
|
 |
|
Był tak młody, że nie widział świata wad, a zalet.
Widział tyle że zamienił swój świat na balet.
|
|
 |
|
Od kiedy z nim nie rozmawiasz ani razu nie słyszałam, że jest dobrze. On Cie zniszczył, odszedł i zabrał Ci szczęście.
|
|
 |
|
Na przypomnienie: Rynkowski jest kłamcą i blagierem, bo życie, życie jest fraszką, trenem.
|
|
 |
|
Co jest zagadką, jak mam wierzyć w to ich przeznaczenie, gdzie wszyscy moi przyjaciele?
|
|
 |
|
Jak coś na tym cierpi, to moja jaźń, to kilku hejterów i tłumy obrońców, leży Ci na sumieniu, chyba pora wstać, tu nic nie jest takie jak to malują.
|
|
 |
|
Choćby nie wiem co, zabierz mnie stąd, chyba już czas na zmiany, chyba nie czas na zmiany.
|
|
|
|