 |
|
Między przekleństwa wciśnięte pacierze
A tam, gdzie rozkosz wepchany ból
Wsadzone drzazgi między mnie i Ciebie
Skutecznie dzielą wszystko na pół
|
|
 |
|
Gdy ból i gorycz powsiakają w ziemię
My obok siebie zamknięci na klucz
Będziemy siedzieć na tym samym drzewie
W smutnej melodii z tych samych nut
|
|
 |
|
Kiedy nie widzisz, patrzę się na Ciebie
I nicią żądzy obszywam Twój brzuch
A kiedy palę wciągam wszystko w siebie
I nie wypuszczam nadziei z ust
|
|
 |
|
I we mgle odnajdę zawsze
Ślady Twoich stóp
Myśli Twoich szum
|
|
 |
|
Od początku zawsze inni
Jak korzeń drzewa i lot ptaka
Inne serce bije w nas
Jednak los nam ręce splata
|
|
 |
|
Każdy musi swój egzamin zdać,
choć walka ma czterdzieści kilka rund.
Jedni godzą się ogony grać,
inni gonią znikający punkt.
|
|
 |
|
Przeznaczenie nagle daje znak,
sercu każe duzo szybciej biec.
Każdy chodnik twoje imię zna,
wypisane kredą metr na metr.
|
|
 |
|
Każdy swoje dziesięć minut ma
by na jawie przeżyć wielki sen.
Teraz właśnie los mi szanse dał,
czuję że na całość mogę iść.
|
|
 |
|
Trochę bardziej niż wiosnę, dużo bardziej niz lizaki, bardzo bardziej niż innych
|
|
 |
|
Żaden mężczyzna nie miał tak mało czasu i nie dał mi tak wiele.
|
|
 |
|
przeprowadzam się na chmurę, coś na kształt tej, którą wydmuchujesz.
|
|
|
|