 |
|
Chciałabym:
Być z kimś, z kim będzie mi dobrze...
Komu, będę potrzebna i najważniejsza w jego życiu...
Kto, będzie mnie kochał, szanował, opiekował się mną i troszczył się o mnie...
Kto, zawsze będzie miał dla mnie czas...
Kto, będzie walczył o nasz związek...
Kto, pomimo wszystko zawsze będzie po mojej stronie...
Kto, będzie ze mną zdobywał doświadczenia życiowe...
Kto, będzie tęsknił za mną, będąc jeszcze przy mnie...
Kto, będzie wierny i oddany...
Kto, będzie potrafił mnie wysłuchać...
Kto, będzie mnie wspierał w trudnych chwilach...
Kto, słowami i gestami będzie wypełniał moje serce wiarą i nadzieją...
Kto, będzie starał się mnie zrozumieć i będzie wyrozumiały...
Od którego, nigdy nie usłyszę przykrego słowa...
A we wszystkim co robi, będzie mi okazywał jak silne jest uczucie, którym mnie darzy...
Być z kimś, kto da mi szczęście, a nie niepewność i łzy..
|
|
 |
|
Chciałabym zastąpić 'chce' słowem 'mam'
|
|
 |
|
Tyle razy czekałam aż napiszesz, zadzwonisz, odezwiesz się, dasz jakikolwiek znak życia... Stwierdziłam, że masz wyjebane. Znów zaczęło Ci zależeć i zainteresowałeś się mną. Nie słońce, rolę się odwróciły. Teraz ja mam wyjebane, ja tu teraz rozdaje karty.
|
|
 |
|
Wiem jak ułożyć rysy twarzy,
by smutku nikt nie zauważył.
|
|
 |
|
Teraz siedzisz tutaj, na tej cholernej krawędzi
Spoglądasz przez pryzmat wszystkich swoich myśli, spoglądasz ponad swoje ramiona
|
|
 |
|
Now you're sitting here in this damn corner
Looking through all your thoughts and looking over your shoulders
|
|
 |
|
Jedna strona jest na pokaz, druga kryje tajemnice. Dopiero kiedy poznasz obie zobaczysz różnicę.
|
|
 |
|
Twoje oczy opowiadają Twoją historię...
|
|
 |
|
chce zakochać się tak, że ta miłość będzie tak prosta jak oddychanie.
|
|
 |
|
Jesteś siłą, która sprawia że wciąż idę. Jesteś nadzieją, która sprawia, że wciąż ufam. Jesteś życiem dla mojej duszy. Jesteś moim celem. Jesteś dla mnie wszystkim.
|
|
 |
|
Jeszcze raz, choć przez na chwilę spójrz mi w oczy, a obiecuję, że się pogubisz / sktr
|
|
 |
|
i tak ewidentnie, w kilka sekund to wszystko straciło swój dotychczasowy sens, gdzieś w tyle zgubiło ten jebany rytm, całkowicie obracając każde z uczuć, każdą obietnicę i to co wspólne, o sto osiemdziesiąt stopni. wiesz, jeszcze wczoraj nad ranem, kiedy to pierwsze promienie słońca przebijały się przez żaluzje, delikatnie rażąc w oczy, byłam pewna, że ten dzień będzie kolejnym z serii tych, gdzie Twoją obecnością w moim życiu, cieszę się bez przerwy, kiedy jeden Twój esemes zmienia realia dnia, że ten dzień nie będzie tym ostatnim, że nie będzie tym, który zakończy wszystko to, w co wierzyłam naprawdę. / endoftime.
|
|
|
|