 |
|
zakotwiczę łajbę jak wypłynę w morze
ale nim wypłynę, trochę podziałam na lądzie
gdy myślami błądzę, wracam do przeszłości
od czasów młodości zyskałem na wartości
oddawałem ból, podsycany gniewem
w misji, zwanym doświadczeniem
|
|
 |
|
życie jest kruche i nie ma ze wygrałeś
po prostu jesteś i działasz Dalej
gdzie prowadzi szlak, to tego mordo nie wiem
ale jedno jest pewne: cały czas przed siebie!
|
|
 |
|
Zrozum, że nie ma nic, kompletnie nic poza drugim Człowiekiem, który jest dla Ciebie bezinteresownie serdeczny - nic poza drugim Człowiekiem, który ma serce
|
|
 |
|
Ale czas opuścić pokład nim zgnijemy od środka, zostawić to za nami
|
|
 |
|
Bo pannie nie przystoi płakać
Gdy tylko w małych tarapatach
Niestety czuje taką pozostanę...
|
|
 |
|
Robię się jakaś spięta,
Śnięta,
Szurnięta
|
|
 |
|
Przez kilka pierwszych dni po rozstaniu nienawidziłam go całym sercem. Chciałam, żeby zginął, przepadł i już nigdy nie pojawił się w moim życiu. Żałowałam każdej chwili z nim spędzonej i gdybym miała moc sprawczą cofania czasu, chciałabym nigdy go nie poznać. Ale z czasem ta nienawiść zaczęła słabnąć, a ja uświadomiłam sobie, że najbardziej na świecie brakuje mi rozmów z nim, a każda komórka mojego ciała pała nieopisanym bólem w poczuciu straty.
|
|
 |
|
Za mało mi Ciebie za każdym razem, kiedy mam Cię na chwilę, ale wolę zadowolić się tym niż nie mieć Cię wcale.
|
|
 |
|
Wargi mnie bolą z niepocałowania, zresztą nie tylko wargi, bolą oczy z niepatrzenia, i dłonie, i opuszki palców bolą też. Siedem przeklętych dni, co tydzień.
— Urszula Kozioł
|
|
 |
|
Lotniska widziały więcej szczerych pocałunków, niż kościelne ołtarze. Ściany szpitali słyszały więcej modlitw, niż ściany kościołów.
|
|
 |
|
Kocham Cie tak samo mocno jak potrafisz mnie wkurzyć.
|
|
 |
|
Bo widzisz... niektórzy są tak biedni, że mają tylko pieniądze.
|
|
|
|