 |
|
Ty zawsze przy mnie i za mną w ogień, nie jeden w imię tej przyjaźni stał się Twoim wrogiem
|
|
 |
|
Łatwo się zgubić gdzieś między marzeniami, otaczani szarymi problemami,
|
|
 |
|
musisz iść, wbrew przeciwnością tego świata, idź nawet jak nie masz już do kogo wracać, idź na prawdę do stracenia nie masz nic, zobacz co w życiu weryfikuję i zmieniam w sny.
|
|
 |
|
mógłbym dawać świadectwo klęcząc w konfesjonałach, i biczując się za wszystkie złamane przykazania, albo zalewać wódą każdy trwający dramat i to przed nią padać na kolana.
|
|
 |
|
wciąż Cię propsuję, kiedy ktoś o Ciebie spyta.
|
|
 |
|
tylko patrz i spojrzeniem wyznawaj mi miłość.
|
|
 |
|
jesteśmy starsi - ja to pieprzę, bo nie wszyscy kurwa zmienili się na lepsze.
|
|
 |
|
wszyscy zgrywają twardzieli, ja w to nie wierzę,
bo wiem, że w każdym znajdzie się lęk i przerażenie.
|
|
 |
|
a ludzie to uczucia, one są podobne przecież.
|
|
 |
|
moje związki są stałe, bo stale się pierdolą.
|
|
 |
|
świat dookoła rzuca ludzi na kolana, świat nie pieści, nie głaszcze jak mama.
|
|
 |
|
warto z każdym dniem walczyć zawsze, bo od kasy ważniejsze jest życie szczere, wśród słodziutkich słówek nigdy nie zagubić siebie! nieraz było tak, że lądowało się na glebie, ale był ktoś, kto rękę dawał ci w potrzebie.
|
|
|
|