 |
|
krzyczał na nią. wyzywał od najgorszych. wziął za ramiona i w amoku zaczął ją szarpać. przycisnął do ściany, krzycząc w twarz, że nie jest nic warta. słowa nie bolały, wyzywiska również. najbardziej jednak bolała świadomość, że chociaż powinna, nie potrafi go znienawidzić. w końcu zadał jej cios na tyle mocny, że osunęła się po purpurowej ścianie i upadła. kucnął nad nią cedząc przez zęby kolejne wyzwiska. - przytul mnie. - wyszpetała rozhisteryzowana. popatrzył na nią zdezenteriowany. objęła go, a on w końcu zamilkł.
|
|
 |
|
Teoretycznie nie można być zazdrosnym o kogoś z kim się już nie jest, no właśnie - teoretycznie.
|
|
 |
|
mogłabym mieszkać w kartonie na ciemnej i brudnej ulicy. tylko z Tobą.
|
|
 |
|
gdy odeszłam Ty chciałeś z nią być, dlaczego? - bo chciałem Ci pokazać że umiem żyć bez Ciebie.
|
|
 |
|
jakie słońce, topienie marzanny, radość? odpierdolcie się. ja cierpię./definicjamiloscii
|
|
 |
|
powiedziałam sobie , że jeżeli raz spłyną mi łzy przez faceta , od razu go zostawię . a teraz zwyczajnie nie potrafię . obietnice poszły się jebać .
|
|
 |
|
szedł ze mną za rękę po jednej z ulic i przed pasami ścisnął mi rękę . : - myślałem , że to moja była . - patrzył na jedną dziewczynę idącą z naprzeciwka . - ta sama budowa , ten sam wzrok , te same włosy . - mówił ,a ja obejrzałam się za nastolatką . poczułam jego usta na swoim policzku . cmoknął mnie delikatnie kiedy pomyślałam o jednym . nie chciałabym , żeby inna , spotkana przypadkowo na ulicy kiedyś , przypominała mu mnie . nie chciałabym , żeby chociaż na pierwszy rzut oka pomylił ją ze mną , żeby powiedział kiedyś , że ma ona takie same włosy jak ja , spojrzenie , czy chód . bo chcę być tą jedyną i niepowtarzalną .
|
|
|
|