|
byłaś moją nadzieją, moim ramieniem, które koiło ból. miałaś oczy, które sprawiały, że zło znikało, a twój równomierny oddech napawał bezpieczeństwem. twój śliczny uśmiech pokazywał, że życie jest śliczne, a twój głos sprawiał, że tworzyła się magia. nasza, osobista magia. a teraz wszystko znikło. nie ma kto koić bólu, uczyć się uśmiechać i pokazywać piękno świata. łzy same się cisną do oczu, a na usta spływa słona tęsknota. jak żyć? proste pytanie. może mogłabyś mi odpowiedzieć, zanim postanowiłaś odejść?
|