|
Jesień nie powoduje u mnie depresji wbrew pozorom. Oddycham tym świeżym wiatrem. Szelest liści zakłóca głos mojego serca, Wsłuchuję się w niego. Codziennie, cztery razy dziennie maszeruję ścieżką, którą szliśmy we troje. Ja, Ty i ten wiecznie podniesiony ogon, który zawsze musiał dreptać z patykiem między Tobą i mną. Już nie maszerujesz z nami. On pewnie też za Tobą tęskni. Nie potrafię rzucić mu patyka tak daleko.
Nie doskwiera mi brak Twoich ramion. Przestałam dławić się płaczem. Paczka chusteczek nie leży już pod poduszką. Widzę swoje błędy. Czasem jeszcze nie mogę spać.Godzę się z miłosną żałobą.
|