"Bo tak naprawdę książki są jak lody.Wielka literatura to dzieło sztuki: bomba cassate, robiona ręcznie, pełna wybranych bakalii i aromatów, albo lekki sorbet, cytrynowy, jabłkowy, z lawendy, odświeżający podniebienie miedzy przystawkami a daniem głównym. Czytadło jest jak lody na patyku albo lody w kulkach z budki za rogiem: solidnie zrobione, nieoszukane, o zdefiniowanych smakach, o łagodnej słodyczy. Zawsze takie same, według stałego przepisu, nie zaskakują, ale i nie rozczarowują, zaspokajają potrzebę prostego deseru. A te literackie potworki, romansidła z ambicjami, to jak lody z automatu: za słodkie, za sztuczne w smaku, za miękkie, niedostatecznie zmrożone, po prostu nieprawdziwe".
|