 |
minimum4znaki.moblo.pl
Fajnie że jesteś Ciągle dzieckiem – tak jak ja Szukasz wiary Wierzysz w czary – tak samo jak ja Przy ognisku wiesz już wszystko A za dnia Mój jasny wieszczu
|
|
 |
Fajnie, że jesteś
Ciągle dzieckiem – tak jak ja
Szukasz wiary,
Wierzysz w czary – tak samo jak ja
Przy ognisku wiesz już wszystko
A za dnia
Mój jasny wieszczu
Giniesz w mieście
Płoniesz jak ćma
Tak fajnie, że jesteś
Aniołem w tym mieście – Bez wiary i szans
Ochronię twe serce
I zmienię to miejsce jeśli szanse mi dasz
Żli odejdą, dobrzy przyjdą - Jak przychodzę ja
Mój jasny wieszczu
Otwórz swe serce, niech kołysze nas wiatr
Mój krzyk w twym sercu obudzi moc,
Wiarę w nas i w przeznaczenia los,
Tajemnice zapomnianych słów,
Wspólny kres, najpiękniejszej z dróg.
|
|
 |
Witamy w Piekle - królestwie sprytu!
Tu nikt nikomu losu nie wykuł
Tu do niczego nikt cię nie zmusza
Masz to co zechcesz!
A w zamian dusza
Witamy w Piekle - państwie niegłupich!
Co tylko zechcesz możęsz tu kupić!
Stać cię na wszystko, więc śmiało ruszaj
Tutaj walutą jest twoja dusza
Interes czysty, zwolniony z VAT-u
Wybierasz z listy dowolny status
Alfabetycznie spisany towar
Czy może ktoś się już zdecydował?
Witamy w Piekle! Bądź naszym gościem!
Jeśli napotkasz jakieś trudności
Służymy chętnie fachowym wsparciem
"Szybko i Pięknie" - to hasło czarcie
Witamy wszystkich! Ciebie... I ciebie
Ty, co wiesz wszystko, ty, co nic nie wiesz
Chcesz się zapomnieć? Lub szukasz wzruszeń?
Masz to co zechcesz! Za jedną duszę!
|
|
 |
Kiedy niebo do morza przytula się z płaczem
Licho sosny garbate do reszty wykrzywia
Brzegiem nocy wędrują bezdomni tułacze
I nikt nie wie skąd idą, jaki wiatr ich przywiał
Do tawerny "Pod Pijaną Zgrają"
Do tańczących, rozhukanych ścian
I do dziewczyn, które serca
Za złamany grosz oddają
Nie pytając, czy to kiep czy drań
Kiedy wiatry noc chmurną przegonią za morze
Gdy półsłońce pół nieba, pół morza rozpali
Opuszczają wędrowcy uśpioną gospodę
Z pierwszą bryzą znikają w odchodzącej dali
A w tawernie "Pod Pijaną Zgrają"
Spływa smutek z okopconych ścian
A dziewczyny z półgrosików
Amulety układają
Na kochanie, na tęsknotę i na żal
|
|
 |
Tak daleko już zaszliśmy, mój aniele
Tak daleko, że przed nami znów tak wiele
Nagle cały świat się mieści w jednej chwili
Trzeba wybrać i nie wolno się pomylić
Za plecami moje życie, moja wina
Wiem, że dla mnie czas się tylko raz zatrzymał
Sklejam z obcych sobie myśli i przedmiotów
Dom bez miejsca na ucieczkę, choć przy boku
Nieuchronność jutra
Niecierpliwość dni
By cię nikt nie ukradł
Nawet gdy połatane skrzydła
Rzucasz mi przez próg
Mówiąc - mi już zbrzydła każda z dróg!
Tak daleko już zaszliśmy Święty Stróżu
Że się świętość wyświechtała, cień wysłużył
I już nie ma słów, co nagle się nie wymkną
Nie wystarczy już "Przepraszam, tak mi przykro"
Nieporadnie zwijam nerwów cienką przędzę
Czas nie mija, kiedy trzymam cię za ręce
Więc mnie życia naucz, bo go wciąż źle umiem
Wciąż tak mało wiem, a muszę...
Chcę zrozumieć
|
|
 |
Spotkali się po latach na środku ulicy
i nie mogą się sobie nadziwić,
że oboje są tacy siwi
niczym przebierańcy udający prawdziwych.
Ona przygłucha i on niedosłyszy.
Mówi, że daremnie przewędrował pół świata.
Jej zaś pozostało to miasto
przez wszystkie te lata.
"Nawet nie wiesz jak cię kochałam"
krzyczy mu na pół ulicy
"Omal z miłości nie oszalałam
lecz trzymałam wszystko w tajemnicy"
Oglądają się za nimi ludzie
gdy wręczają sobie słów zeschnięty bukiet
w którym ożyło przez chwilę przedwiośnie
sprzed pięćdziesięciu wiosen.
|
|
 |
Gasną mi powieki i szarzeją ręce
Długo tego jeszcze?
-Nie kręć się!
-Nie kręcę...
Uśmiech mi już więdnie
Nie będę sie zmuszać
Dość tego, nie mogę!
-Nie ruszaj!
-Nie ruszam...
|
|
 |
Ah, gdyby był taki aparat co zrobi w mig
wspaniały obraz mego ciała
spowitego w te marne szaty
Taki "pstryk", co w jedną chwilę
zrobi z tego coś pięknego
|
|
 |
Dłonie mi grabieją, zamarzły mi stopy
Maluj sobie kwiatki! Albo antylopy...
Palce mam jak sople, a oczy jak szparki
Słuchaj... Ja naprawdę wolę już te garnki...
|
|
 |
Ah, gdy by był taki aparat co "pstryk" zrobi
I już masz obraz mojej twarzy ulubiony
Słuchaj Modi, ale to chyba kosztowałoby miliony?
|
|
 |
A tak co mi z tego, że płótno smarujesz?
Czasami ktoś powie, że pięknie malujesz
I pójdzie on z Tobą, ja zaś muszę wyjść
Słuchaj, dosyć tego...
-No, dosyć na dziś!
|
|
 |
-Pokaż! To ja? To chyba twoje przywidzenie!
-To powleczony światłem oczu snu aksamit
-Ty ciągle śnisz!
-To nie jest śnienie - to jesteś Ty.
Ja się nazywam Modigliani!
|
|
 |
Pytałem ją o obojętność
- Wzruszyła ramionami
Zapytałem o miłość -
- Pokochała mnie
Co to jest nienawiść? - pytałem
- Znienawidziła
Wtedy zapytałem co to jest śmierć
- A ona zabiła mnie po prostu
Moja najcudowniejsza
Moja najdosłowniejsza
Najcudowniejsza
Najdosłowniejsza
Nauczycielka
|
|
|
|