 |
Gorzkie Twe słowa tulą się na skrzypiącej posadzce duszy mojej zaspanej.
|
|
 |
Przeżuwasz mnie w ustach, strącasz z jęzora, by wcisnąć szpary zębiaste,
śnieżną oczy zaklejasz mazią, bym upadku w ciemności nie dojrzał,
a gdy już spadam przez korytarze okrutne, kaleczysz mnie słowem,
aż w końcu
w y p l u w a s z.
|
|
 |
Skaczę ze słońca na księżyc, uciekam przed dniem, bo
w nocy pożądam Cię bardziej.
|
|
 |
Myśli poplątane, w czaszce dziwne melodie grają.
|
|
 |
Tęsknotę wspomnienie wzmaga nierozsądnie,
przeniknięte ciało niespokojnym dreszczem płacze gdzieś za Tobą.
Wiatr się wkrada na parapet, gwiżdżąc, niesie Twoje krzyki,
tęsknię, tęsknię,
tęsknię w ciszy.
|
|
 |
Wiatr się wkrada w opustoszałe wnętrze moje -
szuka schronu, w którym myśli drzemią zranione.
|
|
 |
Cmentarzysko upadłych gwiazd wabi moje imię,
w ciszy ciało me spróchniałe równowagę traci.
|
|
 |
Cienie tkają krętą, długą drogę, oświetloną snami,
gdy szept dobiegający gdzieś z oddali, moje uszy charczy.
|
|
 |
Na księżyc wzbijam się, gdy noc zasłania drapieżne światło
i w mroku uśpionym dryfuję wśród gwiazd roztańczonych.
|
|
 |
Topię ostatnie minuty i słońcu ukradnę promienie, by ciepłem okryć Twe ciało,
tkam z drżących wspomnień schron, by miłość twoją przechować na wieczność.
|
|
 |
Kradniesz mi wnętrze, rozrywasz mą duszę,
jadem przeklętym, z radością, zatruwasz przez pocałunek.
|
|
 |
Nudzi mnie zachłanne słońce i jego rozlane promienie,
a niebo błękitne spada na krańce mojej głowy i tłumi me myśli.
|
|
|
|