 |
chill.out.moblo.pl
Czarno szare historyjki. Wypłowiałe zwłoki w objęciach granitu. Wspominane przez ludzi sytuacje z ciężkich opowiadań. Nie na zwykłe uszy. Na kartce. Zwęglonym papierow
|
|
 |
Czarno szare historyjki. Wypłowiałe zwłoki w objęciach granitu. Wspominane przez ludzi sytuacje z ciężkich opowiadań. Nie na zwykłe uszy. Na kartce. Zwęglonym papierowym ciele. Własne konteksty współczesnych pisarzy jutro zaleją codzienne bibeloty. Kilka kresek, liter bazgrołów spiętych zamaszystym podpisem w prawym dolnym rogu. Plamy atramentu zmieszane z łzami roztarte rękawem. Słowa. Kruche, ciche , pokorne . Ostatnie słowa. List pożegnalny? Bzdura. Jaki samobójca wykonując ostatnie ciecia pomyślałby o czymś tak błahym. On chce odejść. Pozwólcie mu. Nie ma zamiaru dodawać sobie bólu skrobiąc atramentowe kształty. A rodzina? Jak wytłumaczy to sobie rodzina? Cisza. Prawda drży nieuchwytnie na języku trupa : Powiedzą, zapomną, wymyślą kolejną historię, wytłumaczą błędami . Nie zauważą . Złamane krzyże nad ich duszą .
|
|
 |
Ci wokół .Zwani normalnymi stawiają wykrzykniki . Ostre nagłówki . Uderzają siłą pustego krzyku . Takim jak ja dano tylko możliwość stawiania pytajnika pod każdym wykrzyczanym słowem.
Pytania. A gdzie odpowiedź? To kolejne pytanie.
Piszczę. Potrafię przemilczeć ich wrzaski.
Wytracam tlen, krew, umysł.
Umieram .
Czy jutro o mnie wykrzyczą ?
|
|
 |
Bezbolesne poznanie czegokolwiek nie istnieje.
Dotyk prędzej czy później sprowadzi ból.
Cierpiąc odnajdujemy kontury, kształty, linie.
Po omacku oddychamy.
Miętolonym w palcach powietrzem.
Czujesz fakturę nocy.
Pomięta, zmarszczona, szorstka, sfałdowana.
Suniesz palcem po nadgarstku.
Dłoń.
To twoje oczy.
Ta dłoń.
To twoje otoczenie.
Ta sama dłoń.
To twoje życie.
Jesteś namacalna.
Te zniszczone dłonie/
To ty.
|
|
 |
Kiedyś, kilkoma nacięciami złożyłam swój byt do depozytu. Nie były to jedyne cięcia. Nie pierwsze. Nie ostatnie. Były nowe. Cholernie nowe. Pożądane i bezwstydne . Dać wolność esencji ludzkości. Uwolnić ten cały nagromadzony smutek. Ołów płyną w żyłach. Chciałam znać to uczucie. I poznałam. Na wylot. Skusiłam się , skosztowałam , zasmakowałam ,. Obżerałam się bólem . Wypychałam wnętrzności niestrawnymi myślami. W końcu rzygałam tą pustką.
Metaliczny smak na drętwym języku. Kwas. Ale efekt końcowy dalej ten sam. Więc tkwię tak sobie dalej.
Otwarta . Na ostatni dzień , na ostanie ciecie . Na ostatnią pustkę.
|
|
 |
Zauważysz granicę dopiero wtedy gdy ją przekroczysz .
|
|
 |
Urodziłam się martwa . Blady trup obdarzony oddechem . Mszczą się . Myśli tłuką się jak kruche filiżanki. Marne te moje spojrzenia. Życie jakoś do mnie nie pasuje. Zostawiam jeszcze krwawe ślady w miejscach przez które przechodziłam. Biegłam na oślep, kalecząc pięty, potykając się, upadając. Czołgałam się bezsilnie do brzegu . Dalej trwam w tym bagiennym półśnie . Koszmarne niezdarne tchnienie . Dojrzewam do popiołu.
|
|
 |
Mam taka jedną mała wadę : umieram .
|
|
 |
nie no zajebiście kurwa patrzę na zegarek 16 ; 16 - będziecie razem , ucieszona po kąpieli znowu spojrzałam a tu 18 ; 18 - czyli ma inną . Ja pieprze ; / no to niech się zdecyduje . / chill.out .
|
|
 |
wiem że wszystko się ułoży ale z biegiem lat . / chill.out .
|
|
 |
nigdy więcej nie spróbuję z tobą znów , bo znowu te wszystkie słowa sprawią mi ból . / chill.out .
|
|
 |
gdybym tylko mogła cofnąć czas , może by się to nie zdarzyło . / chill.out .
|
|
 |
powiedz mi , ile razy mnie jeszcze skrzywdzisz by w końcu zrozumieć , że mnie kochasz ?
|
|
|
|