Nie mam pojęcia o co były te wszystkie kłótnie. Już nawet nie miałam zamiaru się nad tym zastanawiać. Miałam dość. To przerosło moje siły. Chciałam po prostu wyjść. Chciałam uciec i nigdy nie musieć tu wracać. To ma być nazywane domem? Te ściany mają być mi azylem? To chyba jakieś kiepskie żarty...
To czyni mnie szczęśliwą. To staje się częścią życia, wchodzi w krew. Najlepsze uczucie na świecie. To miłość jak żadna inna. To po prostu wolność. Jeśli tylko spróbujesz, nigdy tego nie porzucisz. To tylko Ty i Twój motocykl. To wszystko.
Wreszcie myśli o niebieskich migdałach i dawne marzenia pękły niczym bańka mydlana prosto w ich oczy, raniąc boleśnie. Witamy w dorosłym życiu, które nie jest tak kolorowe, jak wyobrażają sobie to młodzi spragnieni wolności.