 |
|
zwykły, szary dzień ludzie kolorują wódką.
|
|
 |
|
na pewno znasz takie noce, ten destrukcyjny moment,
w którym każda myśl waży grubo ponad tonę ..
|
|
 |
|
tutaj zwykła codzienność, to nie fabryka snów.
|
|
 |
|
szykowałam się do szkoły, gdy usłyszałam dzwonek telefonu. dzwoniłeś Ty - ' rano, kiedyś zawsze tak robiłeś' - pomyślałam, odbierając. zapytałeś jak się spało i czy dobrze się czuję. wkońcu powiedziałeś, bym ciepło się ubrała, a tuż przed rozłączeniem się dodałes : ' przepraszam, to tak z przyzwyczajenia'. rozłączyłeś się, a ja poczułam jakgdybyś próbował wszystko naprawić. / veriolla
|
|
 |
|
nie jestem tą którą będziesz miał za drinka na imprezie. nie jestem tą, którą poderwiesz na sportowe auto. nie jestem tą która bawi się w otwarty związek. nie jestem tą która leci na Twoją sztuczną opaleniznę. źle trafiłeś , męski plastiku. / veriolla
|
|
 |
|
szkoda , że przy zamykaniu tego rozdziału On również nie pociągnął za klamkę tych drzwi, które tak ciężko było za sobą zatrzasnąć. On miał to gdzieś - odszedł, nie dając wskazówek na dalsze życie. / veriolla
|
|
 |
|
zmęczona po szkole i treningu wróciłam do domu. zdjęłam kurtkę wchodząc po schodach i weszłam do pokoju z zamiarem rzucenia gdziekolwiek kluczy. spojrzałam na łózko i zamurowało mnie. siedziałeś tam z bukietem róż w ręku. spoglądnęłam dookoła czy aby napewno weszłam do dobrego mieszkania. patrzyłeś na mnie i uśmiechałeś się. ja stałam jak wryta, nie wiedząc czy jestem na tyle zmęczona , że mam zwidy czy to dzieje się naprawdę. wstałeś , chciałam spytać o co tu chodzi, jednak prosiłeś bym nic nie mówiła. ' Kocham Cię , przepraszam za wszystko' - powiedziałeś patrząc mi w oczy. ' Nie mogłem dłużej tam wysiedzieć z myślą , że nie mam tam na kogo czekać' - dodałeś. uśmiechnęłam się , poleciały mi łzy szczęścia. ' będziesz miał na kogo czekać, bo będę - już zawsze'. przytuliłeś mnie mocno , mówiąc , że dni beze mnie były strasznie puste i nie miały sensu. wtuliłam się w Twoje ramiona i wreszcie poczułam , że wszystko jest dobrze. / veriolla
|
|
 |
|
ten świat uczy mnie być skurwysynem.
|
|
 |
|
ja przetrwam tu na bank, tak jest i tak było. w tych niepewnych czasach tak mnie życie nauczyło.
|
|
 |
|
Czasem po prostu chciałabym się do Ciebie przytulić, bez żadnego konkretnego powodu. Pójść do parku, gdzie w promieniach słońca mienią się różnymi kolorami jesienne liście. Usiąść pod drzewem, patrzeć w niebo. Powiedzieć coś, cokolwiek, bo wiem, że mogę rozmawiać z Tobą o wszystkim. Spojrzeć w Twe oczy... Gładzić dłoń. Dotykać Twej twarzy. Ust . Pocałować. Poczuć się jak mała dziewczynka, bezbronna, bezpieczna w Twych objęciach. Chciałabym zapomnieć o tym, co było. Żyć chwilą obecną. Pragnę usnąć wtulona w Ciebie. Obudzić się kiedyś słysząc z Twych ust moje imię. Czuć, że jestem Ci potrzebna, wiedzieć, że jedyna. Chcę się z Tobą drażnić, pokłócić... Tylko po to, by później się czule pogodzić... I tęsknić wiedząc, że i Ty tęsknisz...
|
|
|
|