 |
|
"Świat to skomplikowane miejsce o trudnych regułach, gdzie każdy gra taką rolę, jaką wyznaczył mu los. I nie zawsze można wybierać."
|
|
 |
|
Prócz wciąż trwającej terapii, żałosnego użalania się nade mną nauczycieli, duszącej wręcz temperatury na zewnątrz, pozostała mi jeszcze ona - mama. Wiem jak wiele dla mnie zrobiła i ile poświęciła. Zdaję sobie sprawę z tego, że właściwie dzięki Niej wyłącznie, wciąż tu jestem. Nie przesadzę mówiąc, iż przywróciła mnie do życia. Mam nadzieję tylko, że kiedyś zdołam to docenić.
|
|
 |
|
znowu mi się śnił, znowu jego długie szczupłe palce dotykały mojego ciała. znowu czułam jego perfumy. znowu ta jego obecność, przed która się tak broniłam
. // szeejk
|
|
 |
|
ejejejeje, jak się uczesać na sis komunię? :> pomocy! :d
|
|
 |
|
'on ma po prostu za dużo moich rzeczy, dlatego nie potrafię tego ot tak skończyć, wymazać z pamięci.. ma mój breloczek, misia, moje zdjęcia, wspomnienia.. i moje serce też ma. // mniam, eveelin! ♥
|
|
 |
|
Pozostało mi już zaledwie wypełnienie pustką, jakkolwiek irracjonalnie to brzmi.
|
|
 |
|
W kieszeni miałam ostatnie 10 zł i zastanawiałam się czy kupić sobie fajki czy kartę doładowującą telefon, by móc do niego napisać. Uzależnienie wygrało. Poszłam do sklepu i kupiłam kartę. ♥
|
|
 |
|
Dziękuję, mamo. Zaczynając od początku - bo dałaś mi życie, które już zakończyłem, ale to nic. Bo byłaś, kiedy je kończyłem. Bo trzymałaś mnie za dłoń w którą było mi tak zimno i choć nie miałaś ze mną żadnego kontaktu, wiedziałaś co robić. Bo starasz się mnie zrozumieć, choć w minimalnym stopniu. Bo zapewniasz co dzień, każdego poranka i wieczoru, że akceptujesz mnie i kochasz, kimkolwiek bym nie był. Jesteś moim najważniejszym aniołem.
|
|
 |
|
Siedzisz na przeciw mnie krzyżując na fotelu nogi. Masz na sobie jedynie skąpą koszulkę, a chłodne powietrze docierające przez otwarte okno, pobudza Twoje ciało. Czerwień Twoich paznokci kontrastuje z papierosem, którego chwilę później gasisz wolnym ruchem w popielniczce. Tak mocno jak nigdy dotąd pragnę Cię. I wiem, że to nie rzeczywistość, lecz uśmiecham się i idę ku Twojej wyimaginowanej podobiźnie, skoro tylko tak mogę Cię mieć.
|
|
 |
|
Dobrze Mu życzyli. I to nie żaden sarkazm - wbrew wszystkiemu ciągle miał to pierdolone wsparcie, wszyscy skupiali się na nim, on był tą nadzieją. Problemy? Ze wszystkiego się w efekcie wykręcał. Zebrane baty, w nikłym stopniu, bo zawsze ktoś brał coś na siebie, odbierając mu wszelkie piekło. Szukał jednak tych cholernych spin. Wszędzie. Boruty czy sapanie na imprezach do obcych kolesi. Chodził z tym podbitym okiem i szczerzył zęby. Bajerował, on trzymał wodze wszelkich relacji i on decydował której nocy która dziewczyna wyląduje w jego łóżku. Nie miał uczuć? Każdy ma. On miał trochę pogubione. Chore. Zakażone dziwną substancją. Trucizną, która z czasem miała sprowadzić go do punktu kulminacyjnego... I jestem. Jestem pasożytem powstałym z otrutego organizmu tamtego chłopaka.
|
|
 |
|
Uważają to za namiastkę psychozy - dlatego nie muszę ruszać się z domu, a to nauczyciele przychodzą do mnie na prywatne lekcje. Mama płacze po nocach, a ja nie rozumiem, bo teraz przecież żyję, wszystko w porządku. Ojciec zapomina o rzeczywistości - niedługo przywitam go w tym psychicznym świecie. Przerażam. Nie chcą mnie tu. Pewnie wkrótce i Wy przestaniecie mnie chcieć na tej stronie. Trudno. Potrzebuję pisać, muszę wylać z siebie każde z tych uczuć.
|
|
|
|