 |
|
czemu nie ma mnie już obok Ciebie? bo nie jestem w stanie znieść Twoich kolejnych już porażek. nie jestem w stanie patrzeć w Twoje zawiedzione oczy. nie jestem w stanie być obok człowieka, który przegrał życie, na samym jego stracie.. || kissmyshoes
|
|
 |
|
setki razy dostawał przy mnie w pysk, po czym "otrzepywał się" i szedł dalej pić, do baru. kilka razy widziałam jak dostaje w klatce taki wpierdol, po którym większość nie przeżyłaby. nigdy tak na serio nie zabolało go moje uderzenie, nawet gdy biłam z całej siły. zawsze uważałam Go za silnego faceta, czasami nawet aż za bardzo silnego - do czasu - gdy pierwszy raz pokłóciliśmy się do tego stopnia, że nie mieliśmy pojęcia, kto głośniej wytykał komu błędy. wtedy, po moich słowach,które brzmiały: "dobrze, w takim razie nie zobaczysz mnie juz nigdy", zobaczyłam w Jego oczach łzy i ból - pierwszy raz w życiu ujrzałam przerażenie, i grymas twarzy, którego nigdy wcześniej nie miałam okazji widzieć. później, gdy zapytałam, czemu widzę go dopiero teraz, z powagą odpowiedział mi trzema słowami: "bo mi zależy", które tak bardzo utkwiły mi w pamięci. || kissmyshoes
|
|
 |
|
robiłam drinka, podczas gdy kumpel próbował opanować dziwną kłótnię dwóch klientów, wzywając ochronę. wpatrywałam się na szarpiących się kolesi, podśpiewując sobie jakiś utwór dj'a. już miałam podawać drinka jakiejś pannie, gdy wytrącił mi go z ręki koleś wpadający do mnie, za bar - dosłownie. stałam w szoku, nie mając pojęcia czy śmiać się, czy płakać. wszyscy spojrzeli w moją stronę, później zaś na gościa, który starał podnieść się i otrzepać z resztek zbitych kufli, które na Nim zostały. gdy już wstał, uśmiechnął się w moją stronę po czym z zawstydzeniem dodał: "już idę,wpadłem tylko na chwilę". nadal stałam w tej samej pozycji, z tą samą miną i tą samą świadomością, że raczej nie pracuję w do końca normalnym miejscu, i z do końca normalnymi ludźmi - bo ochroniarze zamiast wynosić kolesia z klubu, na spokojnie przyglądali się sytuacji, cisnąć bekę z mojej zaskoczonej miny. || kissmyshoes
|
|
 |
|
o mdłości przyprawia mnie każda kolejna wizyta u lekarza, który z miną błagalną na twarzy, mówi mi: "dziewczyno zwolnij,zmień swój tryb życia". dobija mnie spoglądanie na zegarek podczas biegania, i świadomość, że nie wytrzymuję już tyle czasu co wcześniej. do oczu podchodzą łzy, gdy co pół godziny robię przerwę podczas treningu, bo najzwyczajniej w świecie nie mogę złapać tchu. to tak strasznie trudne, gdy ambicja nie jest w stanie zaakceptować tego, że poprzeczka jednak jest postawiona za wysoko, a każdy kolejny trening, i przemęczenie, sprawiają, że będzie trzeba ją zniżyć, o wiele.. || kissmyshoes
|
|
 |
|
(4)Ale lekarz się nie zgodził, ale on był na to przygotowany, Wszedł na dach szpitala i skoczył, Nie mogli go ratować, Miał przy sobie kartkę, że przekazuje jej narządy, Kiedy się obudziła jej mama siedziała przy jej łóżku i wpatrywała się w kopertę, "Co to?" - zapytała dziewczyna zaskoczona jak lekko jej się mówi, Matka podała jej kopertę i uśmiechnęła się lekko,"Kazał ci to przekazać, kiedy się obudzisz." I wyszła, Dziewczyna z ściśniętym gardłem otworzyła kopertę z której wysypał się list i naszyjnik, Przeczytała słowa pożegnania i zapewnienia o miłości, Po jej policzkach spływały łzy, podpisał "Mówiłem, że wszystko będzie dobrze, Na zawsze Twój.", Spojrzała na wisiorek i odczytała tekst "Jestem biciem Twojego serca, jestem każdym oddechem i krwią płynącą w twych żyłach, Wróciłem, Kocham Cię.", Zawiesiła go sobie na szyi i ścisnęła w dłoni zamykając oczy, Czuła jego miłość w każdej części swojego ciała, Wiedziała,że nigdy go nie zdejmie.
|
|
 |
|
(3)ale jej słowa były zupełnie inne "Umieram, ja umieram, ale nie smuć się, zawsze cię kochałam, dawałeś mi siłę, ogromną ilość siły, Moja dusza nadal z niej czerpie, ale ciało już nie potrafi" Przerwała na chwilę i złapała kilka oddechów "Nie ma dla mnie dawcy, Zbyt wiele narządów potrzeba, a moja rodzina nie może mi ich oddać" Przyłożył jej palec do ust, żeby nic nie mówiła, "Ciii, wszystko będzie dobrze, prześpij się, a kiedy wrócę wszystko będzie dobrze. Kocham cię" Wiedział, że nie wróci - już nigdy tak naprawdę, W jego głowie odtwarzał się wypracowany kilka miesięcy wcześniej plan ostateczny, Spotkają się po tamtej stronie albo będzie żyła, Wybiegł z sali i wrócił do mieszkania, Powiedział mamie, że ją kocha, napisał list, Jeden dla rodziny i jeden dla niej, Wsadził go do dużej koperty z jej imieniem, W środku był też nieśmiertelnik, Poszedł do lekarza, "Chcę jej oddać narządy, jest zgodność, powinny się przyjąć"
|
|
 |
|
(2)Mijały dni a jej stan się pogarszał, Budziła się raz dziennie na kilka chwil, Czasami starczało jej sił tylko na to, żeby się do niego uśmiechnąć i wyszeptać, że go kocha, Całował ją wtedy krótko i szeptał, że on nigdy nie przestanie, Pewnego dnia, kiedy był w domu i brał prysznic usłyszał telefon, I właściwie nie musiał odbierać, żeby wiedzieć, że coś jest nie tak, Pobiegł nie zważając na to, że jest cały mokry i nagi, był tam sam, W słuchawce rozległ się głos jej matki "Jej stan się pogorszył, była reanimowana, możesz przyjechać? ona cię potrzebuje." "Już jadę." - odpowiedział tylko i szybko się ubrał, Do szpitala wbiegł nie zważając na krzyczącą za nim pielęgniarkę, że ma zwolnić, Był na piętrze szybciej niż winda, Była tam jej rodzina, ojciec przytulał matkę, która płakała. Pozwolili mu wejść do dziewczyny. "Cześć Skarbie" - powiedział nachylając się nad nią i splatając ich palce, Do jej dłoni były podłączone kable i kroplówki, Otworzyła oczy i spojrzała na niego radośnie,
|
|
 |
|
(1)Siedział przy jej łóżku i rysował ją,a przynajmniej jego duch - został jej aniołem stróżem.Jak długo była chora?Dowiedziała się o tym dwa lata, trzy miesiące,siedemnaście dni,dwie godziny i - zerknął na zegarek - dwanaście minut temu. Wtedy myślała, że całe jej życie legło w gruzach. Powiedziała mu dopiero wtedy,kiedy pierwszy raz trafiła do szpitala,chociaż wiedział,że coś jest nie tak - nie potrafiła tego przed nim dobrze ukryć,Widział w jej oczach strach,Nie potrafiła mu jednak powiedzieć,żeby odszedł,chociaż bardzo chciała,żeby nie cierpiał razem z nią,Wiedziała, że ją kocha i będzie przy niej do końca,Był najwspanialszą rzeczą,która ją spotkała w jej krótkim życiu.Miała rację,cierpiał widząc, że jest jej chora,ale oddałby życie za jedno jej spojrzenie,więc nadal był szczęśliwy,Z czasem jej narządy przestały wytrzymywać,Lekarze zatrzymali ją w szpitalu a chłopak spędzał przy niej całe dnie,Zrezygnował ze szkoły i nauki,swoje wielkie plany przełożył na później,
|
|
 |
|
Nienawidzę tego, jak uzależniam się od obecności, od rozmów z ludźmi, a później cierpię, jak coś się psuje, bądź oni milczą.
|
|
 |
|
byłam w stanie rzucić wszystko, dosłownie wszystko - bo pracę, szkołę i wkurwionego faceta - tylko po to by czuwać nad Twoim zdrowiem. byłam w stanie nie spać osiemdziesiąt godzin, czuwając przy Twoim łóżku. byłam w stanie przesiadywać całe dnie na komendzie, modląc się, by Cię wypuścili. byłam, jestem i będę w stanie zrobić dla Ciebie wszystko - w końcu tylko Ciebie nazywam bratem. || kissmyshoes
|
|
 |
|
. Pytasz mnie dziś co w nim widziałam. Czemu nadal po tym wszystkim z nim byłam. Otóż odpowiedź jest prosta. Widziałam w nim miłość mojego życia, szczęście ukryte w jego uśmiechu, pasję w oczach, a bezpieczeństwo w silnych ramionach. Widziałam sens następnego dnia. Widziałam urok trzymania się za ręce, przytulania, całowania. Widziałam także bliskość i ciepło drugiej osoby, słodkie wiadomości na dobranoc. Widziałam moją radość, gdy on za wszelką cenę próbuje mnie rozbawić. Widziałam wspólne przepalone papierosy, nasze kocham podczas letniego deszczu. Widziałam moją dumę z bycia razem. Widziałam poczucie własnej wartości i akceptacji. Widziałam świadomość, że ktoś jest dla mnie, tęskni, kocha... Widziałam wszystko, każdą chwilę. Wszystko to wydarzyło się naprawdę. I naprawdę byłam szczęśliwa. Dopiero potem pojawiły się łzy. A tego już nie przewidziałam.
|
|
|
|