 |
|
jak codzień z całą ekipą spędzaliśmy popołudnie w parku. odpalane szlugi, dobry browar, jazda na BMXach, zazwyczaj tak się bawiliśmy. kumpel uczył Mnie kolejnego triku, gdy daleka już zauważyliśmy Jego ze swoimi ziomkami. szanowaliśmy się, chociaż byliśmy z zupełnie innych osiedli. akurat My, byliśmy tą ekipą, która z Nimi utrzymywała dystans wraz z odpowiednimi warunkami. każdy z nich podszedł pokolei witając się. nagle podszedł On wyciagając do Mnie dłoń. uśmiechnęłam się, ściskając ją na przywitanie. po chwili zbliżył się do Mnie szepcząc ' pamiętasz, kiedyś witaliśmy się inaczej ' . [ yezoo ]
|
|
 |
|
-kochanie, nic nie ugotowałam, ale leże naga w łóżku.. -to się ubieraj i do garów!
|
|
 |
|
im jest trudniej, ciężej, jestem bliżej i tylko twój uśmiech pcha mnie do przodu.
|
|
 |
|
radzili jej rzuć to w pizdu, mówiła - 'nie umiem', dręczyli się z jej bólem wszyscy bliscy wokół, ale gdy była przy nim osiągała święty spokój.
|
|
 |
|
i wiem nie warto kminić wśród debili i w chuju mam tych, co postawili na mnie krzyżyk.
|
|
 |
|
i wiesz, że nie nauczyłeś mnie niczego więcej niż bycia suką.
|
|
 |
|
kiedy egzystencja męczy, a świat problemy piętrzy nic nie ulepszysz - trzeba to pieprzyć.
|
|
 |
|
spełniam marzenia chociaż miałam być na dnie.
|
|
 |
|
co obchodzi Cię jak korzystam z szaleństwa bez czy w pasach bezpieczeństwa
|
|
 |
|
od melanży do melanży tutaj tak każdy, wódka tekla w tej branży, druga setka, tekla jest zawsze - kurwa przestań, mieliśmy być poważni.
|
|
 |
|
to jest zabawne gdy podskakuje ego, a poskładany jak lego gdy przychodzi co do czego.
|
|
 |
|
spokój, wyciszenie, rap, zapomnienie o każdym problemie, który we mnie drzemie.
|
|
|
|