 |
|
Widzę dziś ile potraciłem oczekując zmian, tutaj nic się nie zmienia jeśli nie zmienisz się sam.
|
|
 |
|
Chciałam od niego uciec i chciałam do niego pobiec, zarzucić mu ręce na szyję i przytulić się jak najmocniej. Nienawidziłam go i kochałam.
|
|
 |
|
W końcu się poddaję. Nie walczę, nie krzyczę, nie płaczę. Patrzę obojętnym wzrokiem na to co mnie otacza. Nie interesuje mnie już czy ktoś odejdzie, albo czy może zranić. Zgadzam się na wszystko.
|
|
 |
|
ty i ja i zawsze jeszcze ktoś.
|
|
 |
|
od kiedy ropą goją się rany.
|
|
 |
|
czy nie czujesz,że jakoś tak do siebie bliżej nam? jakoś tak
|
|
 |
|
ciało i rozum w permanentnej niezgodzie, wiecznie przeciwko sobie, wiecznie jak armie wrogie.
|
|
 |
|
no gdzie było nam tak bezpiecznie jak tam?
|
|
 |
|
brałem twoje ręce i kładłem je sobie na twarz.
|
|
 |
|
ręce,serce,głowa,szyja,piersi,dolna część tułowia, KOCHANA!
|
|
 |
|
Każda rana, ziom zostawia blizny, podnoszą się nie wszyscy, a raczej ci nie liczni.
|
|
|
|