 |
Wszystko czarne i białe, nic nie jest kolorowe. Ich spojrzenia takie same, a Ty, podnieś głowę! / Diox
|
|
 |
Widzę ból, który spala w ludziach resztki nadziei..
|
|
 |
Różni nas stan, tempo, rytm, bicie serca..
|
|
 |
To mój świat, mój pierdolony ból tu ,mój gniew- Twój pech! / KaeN
|
|
 |
Trzeba mieć odwagę, by zamiast biec zacząć cofać i mimo rozdartych serc, wszystko zbudować od nowa / Diox
|
|
 |
Każdego dnia podróżuję przez historię i pewnie stawiam kroki, pokonując strome stopnie/ Diox
|
|
 |
Robię krok w tył, by zrobić dwa do przodu mam odwagę, by przyznać się do błędu
Schodzę suchą nogą z pękającego lodu bo wiem, że nie warto jest biec bez odwrotu. / Diox
|
|
 |
Tu nie ma miejsca na mało rozważne kroki , życia nie oszukasz, bo nie wierzy w farmazony / Diox
|
|
 |
Myśl dokąd idziesz, albo przystań na moment i postaraj się wyznaczyć nowy cel swojej drodze / Diox
|
|
 |
Ty! Cokolwiek robisz, postaraj się robić dobrze, albo zrób miejsce tym, którzy zrobią to godnie / Diox
|
|
 |
Chaos, chaos był odkąd pamiętam, byłam zmiażdżona i bałam się byle czego, maskowałam to udawaną siłą i chłodem, wychodziłam na sukę bez serca, jednocześnie będąc najsłabszą istotą w promieniu kilkudziesięciu kilometrów, było mi zimno i ciągle nie wiedziałam co mam zrobić z faktem, że jestem taka, a nie inna,że jestem inna, trudna, o wiele głębsza niż sugerowałby to mój wiek.Więc był chaos, kochałam, przerażająco kochałam, ale to nie było to, nie, chyba nie, płynęłam przez miejsca, czas, przechodziłam obojętnie obok wszystkiego, nic mnie nie dotyczyło, wszystko było jakoś obok, nie wiem, umierałam setki razy i za każdym razem budziłam się inna, mocniejsza, bezwzględna, zdecydowana i chamska, a potem, teraz, teraz pojawił się on i on, on jest jak ja, przechodził to samo co ja, rozumie mnie bez słów, jesteśmy tak podobni, tak pasujący i kiedy jest ze mną, to czuje, że razem jesteśmy lepsi od nich wszystkich, że to moja bratnia dusza, uzupełnienie i czuję, w końcu znów czuję, że mam serce.
|
|
 |
Jest gorzej, jest inaczej, tyle osób odeszło, ale najbardziej brakuje mi jego, tylko on w tej szkole rozumiał mnie tak naprawdę, ale cóż, ludzie odchodzą, jest gorzej, zaraz matura, a ja nic nie powtarzam, codziennie po szkole idę się upić, całe weekendy spędzam z nimi, piejmy, palimy, jeździmy gdzieś, słuchamy muzyki, robimy imprezy i to wcale nie wygląda ładnie, pijemy niesamowite ilości, sukcesywnie sięgamy coraz głębiej i ja wcale tego nie chce, chciałabym się ogarnąć, mieć pewność, że coś potrafię, że zdam maturę, pójdę na studia, ucieknę w końcu od starszych, chciałabym wiedzieć co robię, mieć motywację, sens, cel, cokolwiek, chciałabym przestać wariować.
|
|
|
|