 |
|
lubiłam w nim tą nieprzewidywalność, tą tajemniczość. potrafił mnie zaskakiwać, jak nikt inny. często właśnie dumałam dobrych kilkanaście minut nad jego wypowiedziami, by odczytać ich podtekst, tudzież przesłanie lub jakikolwiek sens. dziwiło mnie to, że był taki inteligentny, tak bystry, mądry, a w dodatku tak zabójczo przystojny. tyle mnie nauczył. tyle wartości wniósł w moje życie. pokaz jaką radość można czerpać z błahych rzeczy. jego poczucie humoru było zaraźliwe, a ja zawsze byłam mało odporna na tego typu rodzaj choroby. wielbiłam w nim praktycznie wszystko i z ręką na sercu mogę przyznać, że był jedynym chłopakiem, po którym nie umiem się pozbierać.
|
|
 |
|
nawijając non stop głupoty zatrzymuje mnie na gadu do mniej więcej trzeciej, żeby tuż po świcie obudzić mnie telefonem z niemożliwie chamskim: "wyspana?". co za facet.
|
|
 |
|
Nie potrafię słuchać Onara, przypadkowo odtworzony w jakiejś playliście kawałek 'ja bym oszalał' wywołuje potok łez przy pierwszych słowach. /improwizacyjna
|
|
 |
|
A patrząc jutro w niebo, które zabłyśnie wszystkimi kolorami będę życzyła Ci szczęśliwego nowego roku, tak kurewsko żałując, że nie to nie ty przytulasz mnie w tym momencie. /improwizacyjna
|
|
 |
|
Wszystko jest przygotowane na nowy rok, zajebista sukienka wisi na wieszaku, koło niej na półce są wszelkiego rodzaju dodatki, a obok kurewsko wysokie czerwone szpilki, jest wizja makijażu i fryzury. W lodówce chłodzą się litry alkoholu, przygotowane jedzenie, i przekąski. Jeszcze jutro ostatnie poprawki, przybycie gości i zaczniemy witać nowy rok. Tylko, że wiesz.. ja potrzebuję jeszcze ogarnąć wszystko w moich myślach, uczuciach, planach. /improwizacyjna
|
|
 |
|
Nie należała do tych co mają problem z zainteresowaniem facetów. Gdy wyznaczała sobie któregoś na cel, z góry wiadome było, że osadzi się po całym jego wnętrzu. W krótkim czasie potrafiła przysłonić swoją osobą cały jego świat. Nie zauważali, kiedy w każdej innej dostrzegali skrawki jej. Pociągał ich jej charakter, pożądali ciała, marzyli o tych wszystkich wspólnych nocach. Nigdy nie była dziwką, choć kobiety jej zazdrościły. Chciały być takie jak ona, pragnęły facetów, która ona już omotała. Często po niej upuszczali na ziemię słone zły. Gdy odchodziła, światem władały co raz to nowsze pomysły na zapomnienie, lecz żadnemu z nich nie udało się zapomnieć wyrazu jej twarzy. Podobno każdego z nich kochała. /improwizacyjna
|
|
 |
|
wywrócił moje życie do góry nogami w miesiąc.
potem zniknął, tak nagle, bez uprzedzenia, bez wyjaśnienia. zapominałam. uporządkowałam swoje sprawy na nowo. ogarnęłam ten burdel, który mi narobił w głowie. zaczęłam się uczyć, spotykać ze znajomymi, wreszcie cieszyłam się sobą.
po dwóch miesiącach się odezwał.
powiedział, że tęskni. i że często się zastanawia "jak mogliśmy to spieprzyć"
|
|
 |
|
Wiesz kiedy jest przyjaźń? Gdy mam dwa takie same kubki, i obydwa są moimi ulubionymi, bo przecież pijamy w nich wspólnie zieloną herbatę. /improwizacyjna
|
|
 |
|
- nie chcę. nie chcę tego czuć. - wyjęczałam Mu wprost w twarz desperackim tonem i łapiąc w dłonie Jego bluzę, odsunęłam Go minimalnie. - nie chcę Twojego zapachu. nie chcę czuć tych dreszczy na karku za każdym razem, kiedy mnie dotkniesz. i tej miłości, również. mam dość tej woni. dosyć rzekomego, złudnego szczęścia. - wybełkotałam na jednym wdechu. - zrobię wszystko byś zechciała to czuć. - po czym bezpruderyjnie wykorzystując swoją siłę, przyciągnął mnie do siebie. trzymając w żelaznym uścisku, całował, nie tyle, co dając na nowo poczuć tę miłość, a uzależniając mnie od niej.
|
|
 |
|
przepraszam, jak? jak to nazwałeś? miłość? w słowniku synonimów do "bestii" znalazłam jedynie brutala, potwora, poczwarę, ale nie, nie miłość. zapamiętam, brzmi przyjaźnie.
|
|
 |
|
coś we mnie pękło na widok kumpla, który zaciskając butelkę wódki w dłoni, nalał trochę do kwiatków postawionych na grobie znajomego z krótkim "rok temu nikt sobie nawet tego nie wyobrażał. stary, Twoje zdrowie. cholerny rok temu piliśmy jeszcze razem".
|
|
 |
|
zgasłam, równie nagle jak ta żarówka. coś poszło nie tak. w jednej sekundzie, z krótkim brzękiem rozprysnęłam się na malutkie elementy. przestałam świecić. już nie wołałam o pomoc, już była cisza, wyłącznie cisza. w grobowym milczeniu, zniszczona, zmiażdżona rzeczywistością, przestraszona, trzęsąc się, patrzyłam za odchodzącą miłością.
|
|
|
|