Często twe oczy miast wiosennieć zielenią
są takie zimne i dziwne. W chorych rozmowach twe oczy patrzą gdzie indziej
Patrzą tylko gdzie by się schować.
Kochankowie w ciemnościach
na cztery i pół godziny do nieba wzięci.
Oni zawsze są w gościach.
Świat na moment zapomniał
dalej bez nich normalnie się kręci.
Ona i on dla siebie zwariowali
Połykali konwenanse i to co mówił im ksiądz.
Pół miasta z zazdrości po głowach się stukało.
Mało kto życzył im dobrze chyba każdy czekał na ich błąd.