 |
|
co z tego, że ryczę po nocach w poduszkę, co z tego, że myślę o różnych rzeczach, co z tego, skoro nikt o tym nie wie i nigdy się nie dowie, bo na zewnątrz jestem całkiem normalną i szczęśliwą dziewczyną wkraczająca w życie?
|
|
 |
|
Juz powoli o nim zapominała , juz było coraz lepiej ale on napisał ! Napisał głupie hej, przez które na jej twarzy zjawił się uśmiech . odpisała tak samo.On zapytał co tam ?. napisała czy na pewno chce wiedzieć ? ! A on jej na to ze nie. Zapytała zezłoszczona to po co do cholery w ogóle mi znów o sobie przypomniałeś po co napisałeś te jebane hej ! Napisał tylko . Wiem ze jesteś na mnie zła , ale m
ożemy być przyjaciółmi a nie wrogami !? . Napisała . przyjaciółmi ? ile razy koło ciebie stałam i nawet tego cholernego ,,hej ,,nie powiedziałeś ! zastanów się co znaczy przyjaźń ! A tak naprawdę chciała mu napisać ,, Nawet nie wiesz jak bardzo się ciesze ze w końcu napisałeś chociaż te ,,hej ,, ok bądźmy tymi przyjaciółmi ! tylko ze ja bd cię nadal kochać a ty będziesz mnie chociaż lubił . ;( ale nie chciała mu pokazać ze jej nadal zależy i ze nadal go kocha i ze się jeszcze nie pozbierała .
|
|
 |
|
-Kocham Cię.- powiedziała.
-Mówiłaś coś?- wyciągnął słuchawki z uszu.
-Tak, że ładna dziś pogoda.
-Ja cię też.- pocałował ją.
|
|
 |
|
Nigdy nie mów kocham Cię, jeśli naprawdę Ci nie zależy. Nigdy nie mów o uczuciach, jeśli naprawdę nie istnieją. Nigdy nie bierz mnie za rękę, jeśli masz zamiar złamać mi serce. Nigdy nie mów, ze coś będzie, jeśli nawet nie masz zamiaru czegoś zaczynać. Nigdy nie patrz w moje oczy, jeśli wszystko co robisz jest kłamstwem. Nigdy nie mów zawsze.
|
|
 |
|
To jest cudowne to tego stopnia, że przestaję myśleć. Zabiera mi z głowy wszystko, jest nicość, tak błoga, spokojna. Przemyca mi emocje - nie potrafię, nie chcę się opierać.
|
|
 |
|
Trzymasz Jego rękę, On zaciska swoje palce wokół Twojej. Któreś z Was traci równowagę, przewracacie się, śmiech, który w sekundę przemienia się w krzyk. Pretensje. Procenty we krwi. Nie możesz się podnieść, dudni Ci w głowie, całuje Cię. Zapewnienia o miłości. Wkurwienie. Dotykasz każdego fragmentu Jego ciała, pali w opuszki palców. Komentuje kolor Twoich paznokci i bełkotem zapewnia, że Cię kocha. Chcesz odpocząć, a On wciąż trzyma Cię za ramiona. Wchodzicie do zimnej wody i całujecie się znów. I nic się nie liczy, i przez gardło przepływa kolejny alkohol, i jesteście coraz bardziej dla siebie ważni, i tak naprawdę to spierdalacie sobie życie.
|
|
 |
|
Jedną z ostatnich rzeczy, którą potrafi pojąć mój mózg, a serce, najprościej ujmując - zaakceptować, jest samotność. Teraz? Dzieli nas te kilkadziesiąt kilometrów, dzielą nas priorytety, cele, multum cech charakteru. Nie przebywamy ze sobą na co dzień, lecz kiedy już jest obok, wszystko jest po prostu inne. Nie do końca prostsze, bo niejedna hiena rzuca nam pod nogi kolejne przeszkody, lecz zwyczajnie normalniejsze. To jest moja rzeczywistość, bezpieczeństwo w Jego ramionach i największa błogość w postaci tych pełnych warg. I nie mam Go na wyciągnięcie ręki, lecz mam na wyciągnięcie serca.
|
|
 |
|
Szukam siebie w sobie i nie mogę odnaleźć. Gdzie jest tamten dzieciak, który miał w sobie wiarę? Gdzie jest uśmiech, który pocieszał innych? I gdzie jest charakter, który zawsze był silny?!
|
|
 |
|
Wymagam zbyt wiele? Utworzyłam sobie własną utopię i teraz nie potrafię się odnaleźć w zwykłej szarości? Ludzie są zbyt słabi, by podołać moim wymaganiom i założeniom? Pewny jest jeden fakt - to we mnie tkwi problem. Autobus, muzyka, wzrok wpatrzony w pełny nadziei napis na szybie "wyjście awaryjne". A to z życia...? Bo potrzebuję.
|
|
 |
|
Dziękuje za miłość, gdy obok ją czuje, gdy jest tyle warta, choć tak ją traktuje. Przepływa przez palce lub chowa się w bramie, czasami nie widzę, gdy przy mnie przystanie.
|
|
 |
|
A zamiast posta na blogu, są łzy w oczach, Huczu w głośnikach i świadomość definicji słowa "człowiek", która obejmuje zarówno mnie, Ciebie, zajebiście cudownych ludzi o sercach tak dobrych, że przekracza to granice ogarniane moim mózgiem i wszelkie hieny. Nieporozumienie. "Hemoglobina mija szybko aortę, chociaż serce by chciało robić wszystko najwolniej. I ta krew tętni w setki miejsc, to tylko ty-36,6", dobranoc.
|
|
 |
|
Dziecinnie, z tą znaczną nutką naiwności i bezwarunkowej wiary, chcę zmian. I może jedną akcją za którą dopiero co się zabieram i z której, nie mam pojęcia co wyjdzie, niewiele rewolucji skonstruuję. Trudno, zdarza się, za priorytetowy cel uznaję teraz uśmiech, gram szczęścia i kilka godzin w ciągu których coś się zmieni. Cokolwiek. Bo ten świat jest dobry, a jedynie ludzie tworzą w nim chorą toksyczność, zagmatwanie. Rozglądajcie się dookoła, bo niekiedy ktoś robi dla Was bardzo wiele, a w amoku radości, bo jest genialnie, przestaje się zauważać, iż zero w tym naszych, własnych inicjatyw. Dajmy ludziom przynajmniej tyle, ile ofiarują nam - taka refleksja na dziś.
|
|
|
|