 |
|
jest ideałem ideałów . grincher
|
|
 |
|
to jest tak silne, że wraca do mnie w snach, przewracam się, nie mam siły by wstać...
|
|
 |
|
by pocieszyć potrzebne są jedne ramiona, nie wiele,
by uszczęśliwić potrzebna jest tylko jedna para rąk,
warg, słów... jeden człowiek, kilkaset tętnic i organów.
|
|
 |
|
w pewnym momencie łapiesz mnie za rękę, zaglądam Ci w oczy i widzę w nich trochę miłości. grincher
|
|
 |
|
pytasz czego potrzebuję. odpowiadam - Ciebie. grincher
|
|
 |
|
poczułam, że chciałabym mówić o uczuciach, podczas babskiego wieczoru chciałabym się żalić z powodu przerastających mnie uczuć, jednak nie czuję nic, cholerna pustka, która wypełniła moje ciało, duszę i tę czerwoną pikawę. Nauczyłam się obojętności, nauczyłam się nie angażować, jednak zaczynam tęsknić za uczuciem szczęścia, za namiętnością skierowaną do drugiego człowieka, za porannym sms i słodkim dobranoc, za poczuciem bezpieczeństwa w męskich ramionach. grincher
|
|
 |
|
chodź, proszę. zaciśnij na moich rozdygotanych dłoniach, swoje, weź mnie bez słowa w ramiona i kołysz, póki nie zamknę wystraszonych oczu, zaszklonych łzami. szepcz coś, chociażby o tym, co jadłeś wczoraj na śniadanie czy o ślubie dalekiej ciotki. bądź.
|
|
 |
|
całę stado facetów wokół mnie, a tak na prawdę nie mam nikogo. grincher
|
|
 |
|
Jeśli Cię boli, gdy się z kimś kłócisz, to znaczy, że naprawdę Ci zależy.
|
|
 |
|
mam trochę piegów na nosie, włosy związane w iście nieogarnięty kucyk, wystygłą kawę w wysokim kubku i popsute serce. naprawdę popsute. niczym jogurt pokryty pleśnią, grubo po terminie, bo ten cudowny koleś nie miał akurat na niego ochoty.
|
|
|
|