 |
|
''Nie przeciągaj pożegnania, bo to męczące. Zdecydowałeś się odejść, to idź.'' ~ Mały Książę
|
|
 |
|
Dziękuuuuuuję, dziękuję dziękuję. Szczególnie tej Pani niżej co odważyła się napisać tu cokolwiek !. Nie żałuję niczego ! A zwłaszcza tego, że poznałam tak cudownego człowieka jak Ty, pełnego radości mającego w głowie kisiel. Zaraziłaś mnie swoim optymizmem i masą innych pozytywnych cech za co wielkie dzięki misiu ! ♥ Najwspanialsze życzenia i ten sms. Uśmiech od ucha do ucha i walące serce. [ Kiedyś przez Ciebie dostanę zawału ] a potem łzy w oczach i jeszcze większy uśmiech. Ten wpis jest też do Was - Bardzo dziękuję za życzenia, za te wspaniałe chwile tu z Wami. Wiecie co jest najgorsze.. ŻE JESTEM TAKA STARA ! ; o . Dobra dobra już się przestaję nad sobą użalać xd. Jeszcze raz bardzo Wam dziękuję. Wszystkim i każdemu z osobna. ♥ Wielkie serducho w Waszą stronę ! Trzymajcie się cieplutko i mam nadzieję, że będziecie ze mną pomimo tego, że na karku mam już osiemnastkę. Podpisano : Kasia .
|
|
 |
|
Jesteś jedną z tych osób, o których nie zapomina się pomimo wyrządzonych krzywd.
|
|
 |
|
Nie płacz, że coś˙ się skończyło, tylko uśmiechaj się, że ci się to przytrafiło.
|
|
 |
|
tak, mi też czasem się włącza opcja 'tęsknie'.
|
|
 |
|
gdy z Tobą pisze, szczerzę się do monitora jak osioł do shreka.
|
|
 |
|
Są osoby dla których będę się uśmiechać mimo łez w oczach.
|
|
 |
|
Tu nawet nie chodzi o to, że mam do Ciebie żal. Boli tylko to, że byłam opcją awaryjną, kiedy życie waliło Ci się na głowę - bo chłopak rzucił, kiedy miałaś zły humor - bo nie odpisał na sms-a i kiedy rzeczywistość rozwalała Ci psychikę, Przyjaciółko.
|
|
 |
|
I myślę, że potrzebuję wyłącznie tlenu. Bez Ciebie przeżyję.
|
|
 |
|
jej serce bije słabiej, bo powoli się rozpada . Gubi się w uczuciach i ciągle strach ją dopada . Nie wie co czuję i czego chcę, nawet nie jest świadoma czy nadal kocha Cię . /rebelliouspincess
|
|
 |
|
kolejną dawkę nikotyny mieszam z tlenem, po brzegi wypełniam nią płuca. zatruwanie się od wewnątrz weszło mi w nawyk, to codzienne, powolne zabijanie się bez bólu przypadło do gustu. wieczorem znów dojdę do wniosku, że to przecież i tak nie ma sensu, znów będę krztusić się łzami, zaciągając się ostatkiem sił. bezbronny organizm podatny, na każdą nową ranę, serce do sedna przepełnione bólem, może nie wiesz, ale od pewnego czasu, dla mnie jedynym wyzwaniem by przetrwać to pierdolone życie, jest nieustanne starcie z nim samym, tak po prostu.. o kolejny oddech. / Endoftime.
|
|
 |
|
ułamek sekundy. usta przy ustach. moja dłoń penetrująca Twój brzuch, delikatnie muskająca zarysy mięśni. Twoja ręka błądząca po moim biodrze. skupienie się jedynie na własnych, nerwowych oddechach. oddanie się chwili, pragnąc żeby trwała wiecznie. nagłe odsunięcie się od siebie i pytanie błądzące po głowie; 'co my robimy?'. nabranie oddechu i ponowne zderzenie ustami. przecież przesiąknięcie do cna pożądaniem bez obaw o nadchodzącym uczuciu, które później przerodzi się jedynie w cierpienie, jest czymś niemal idealnym. to jak opychanie się słodyczami bez konsekwencji. smaczna konsumpcja, bez obaw o szerokich biodrach.
|
|
|
|