  |
|
` nigdy nie wiedziałam co to samotność. Zawsze wszystkie bliskie mi osoby były przy mnie. Kiedy było mi źle i płakałam jak i podczas tych radosnych dni, wypełnionych po brzegi uśmiechem. Dopiero kiedy on pojawił się w moim życiu i po półtora roku bezgranicznej miłości powiedział "żegnaj" poczułam czym jest to okropne uczucie samotności. Automatycznie odsunęłam od siebie wszystkich, którzy znajdowali się w moim życiu i teraz jestem sama, z miłości. / abstractiions.
|
|
  |
|
` mało kto jest w stanie uwierzyć w to co dla niego robiłaś, a jeszcze mniej uwierzy w to jak niewiele on zrobił dla Ciebie. / abstractiions.
|
|
 |
|
tamten odwyk od uczucia i desperacko ukochanych przez zmysły detali tego człowieka trwał dwa lata. ani w jednym dniu tamtego okresu nie czułam się tak jak teraz.
|
|
 |
|
niech już się nie odzywa, nie podaje mi kolejnych argumentów co do tego, że tak będzie lepiej. niech nie powtarza jakim jest szczeniakiem, niech już mnie nie przeprasza. niech milczy. to niemożliwe, by przez miesiąc znajomości przywiązać się do kogoś na tyle, by sobie nie poradzić. oddycham; z książką o, bo jakby inaczej, miłości w ręku i torsjami żołądka podczas odszukiwania siebie we wszystkich wzmiankach o tęsknocie.
|
|
 |
|
dłońmi przez które podążają strużki krwi od zbierania szkła, odgarniam włosy z twarzy. podczas ostatniej rozmowy zaręczyłam mu, że dam radę. łzy w oczach tłumaczę bezradnością, bo znów coś potłukłam czy wylałam. fajtłapstwo, nie popękane serce.
|
|
  |
|
` tak na prawdę żadna z najbliższych mi osób nie wie co czuję. I mimo tego, iż próbują mi jakoś pomóc, ja wolę NIEradzić sobie z tym sama. Może to dziwne, ale wtedy mi odrobinę łatwiej. / abstractiions
|
|
  |
|
` nigdy nie pomyślałabym, że całe swoje życie poświęcę takiemu komuś jak on. Nigdy nie spodziewałam się, że mogłabym być tak głupia i naiwna aby dać się tak zranić. / abstractiions.
|
|
  |
|
` nie wiem dlaczego po raz tysięczny Ci zaufałam. Nie wiem dlaczego kolejny raz podałam Ci swoją dłoń, myśląc że się mną zaopiekujesz. Nie wiem dlaczego wciąż Cię kocham i mam nadzieję, że jakoś to będzie. / abstractiions.
|
|
 |
|
mogło być lepiej, zawsze może, ale w żaden sposób czwarte miejsce na turnieju nie psuje tego dnia. moja kuchnia nie doznała jeszcze takiego bałaganu, jak teraz. w całym domu roznosi się zapach kurczaka, a ręce bolą mnie już zarówno od gry, jak i mieszania galaretek. na nodze "MATI ♥" napisane w którymś momencie przez tego głuptasa, na nadgarstku wciąż jego bransoletka. przyjaciółka, która ubolewając nad tym, że przez dwa tygodnie nie mogę zmienić pościeli, w końcu wzięła się za to sama. mimo siniaków, które nie ma mowy, żeby nie pojawiły się na moim tyłku - nieznikający uśmiech, dziękuję.
|
|
 |
|
akurat dzisiaj, kiedy muszę być w najlepszej formie ze względu na długo wyczekiwany turniej, po czwartej budzę się z jakiegoś chorego snu, z trzęsącymi się dłońmi, cała zmarznięta, by dopiero po wypiciu herbaty i niekończącym leżeniu, móc znowu zasnąć. oczywiście, trochę przed szóstą budzi mnie telefon od przyjaciółki: - hej, kochanie, jestem pierwsza? wszystkiego najlepszego, dużo... - zapierdolę Cię, jak Cię spotkam.
|
|
 |
|
Za dwie godziny 14 lipca - moje urodziny, a zarazem mixty w plażówkę, także życzcie mi i Michałowi szczęścia na turnieju, trzymaniem kciuków za nas również nie pogardzimy! :)
|
|
|
|