 |
|
to jest tak, że mogę kląć na niego milion razy dziennie. mogę mówić, że go nienawidzę, że mam go dosyć, że chcę to skończyć i zwyczajnie mieć spokój. mogę tupać nogami ze wściekłości, płakać z rozżalenia, krzyczeć z frustracji, ale serca i tak nie oszukam. napędzone siłą tej miłości wie dobrze, jak mocno kocham i jak wiele w stanie byłabym zrobić dla tego chłopaka. wie, że to o nim myślę przed zaśnięciem, że to jego inicjały zapisuję w rogach zeszytów, że to z nim wyobrażam sobie przyszłe życie i to jego ramiona są dla mnie idealnym azylem. choć rozum czasami wątpi, ono twardo stoi przy swoim, uparcie wmawia mi, że to tylko chwilowe, że złość zaraz minie, że za moment znowu zobaczę w jego twarzy osobę, którą kocham nad życie. i tak jest za każdym razem, przy każdej kłótni i sprzeczce, przy każdej chwili wahania. mimo wszystko to dla niego oddycham, dla niego otwieram oczy i to dla niego grzecznie zwalczam pokusę malowania szram na swoim ciele.
|
|
 |
|
-Nie znam go. -Ej, młoda. Przecież to Twój były. -Widzisz, kiedyś wiedziałam o nim wszystko. W ciemno poszłabym za nim w ogień, bo byłam przekonana, że warto. Nie chodziło o to, że znałam jego ulubiony kolor czy rozmiar ciuchów. Chodziło o to, że mogłam przewidywać jego zachowania w danej sytuacji, dobrze wiedziałam co go irytuję, a co cieszy. Przecież rozumieliśmy się bez słów i był tak cholernie bliski, rozumiesz. -Więc jednak go znasz. -Już nie. Patrząc na niego, oczy poznają, serce nie. Staliśmy się sobie obcy już dawno temu. Nie wiem kim jest teraz, wiem kim był wtedy, ale to nieaktualna postać./esperer
|
|
 |
|
Z ludźmi wiążę Cię tylko to, na co pozwolisz. To te myśli, które układasz w głowie. W wyobrażeniach jest księciem z bajki, ale spójrz, to zwykły dzieciak, na dodatek skurwiały charakter. ./esperer
|
|
 |
|
Dzisiaj razem, ale jutro już beze mnie, rozumiesz? To ten ostatni taniec, skarbie./esperer
|
|
 |
|
i za każdym razem, zaczyna się cudownie. uśmiecham się swoim najlepszym uśmiechem, gdybym mogła, z radości doskoczyłabym aż do samych chmur. i rozmawiamy, jedną godzinę, drugą, piątą, albo i dwunastą, bez przerwy, zawsze z jakimś tematem kończącym się jednoznaczną puentą. i jest tak, oh, cudownie! a myśl, że już za kilka dni się spotkamy, dodaje mi sił aby rano wstać z łóżka. ale zawsze gdy odchodzi, gdy znowu coś źle zrobiłam lub powiedziałam, gdy znowu przez pewien czas panuje między nami cisza, gdy znowu rzeczywistość uderza mnie z całej siły, wątpię. w jego intencje, w jego obecność, po prostu wątpię w niego. bo przecież póki co mieliśmy sobie odpuścić, no tak, ok. a teraz spróbuj to powiedzieć tam głębiej, temu głupiemu sercu, które znowu, lekkomyślnie i naiwnie, bije mocniej niż normalnie.
|
|
 |
|
Nie zabolałby Cię nawet fakt, że on pieprzy inną. Nie zabolałoby Cię już jego żadne kłamstwo. Zbyłabyś to wzruszeniem ramion, bo oto Twoja granica bólu została przekroczona. Nie ma nic po tym, nie ma większego cierpienia, dlatego możesz się już tylko odbić od dna./esperer
|
|
 |
|
Nie ma już niczego co mógłbyś powiedzieć, aby to naprawić. Podjąłeś decyzję, więc po prostu odejdź. To było to pożegnanie, którego się nie przedłuża, bo nie ma po nim już żadnej wspólnej przyszłości./esperer
|
|
 |
|
Moment, w którym przestałam się Tobą interesować, był szczęśliwszy niż ten, w którym Cię poznałam./esperer
|
|
 |
|
bo ja tak już zostałam zaprogramowana, stworzona by być kochaną. mnie trzeba utwierdzać, że jestem ważna, że nadal coś znaczę. zbyt często wątpię w siebie, zbyt często upadam wewnętrznie. właśnie wtedy potrzebuję osoby, która podniesie z kolan, poda dłoń i poprowadzi. jestem zwyczajnie bezradną istotką, która jak sądzę bez przyjaciół, nie dałaby sobie rady. moja samoocena sięga dna, liczba kompleksów ma więcej zer niż udałoby mi się zliczyć. o mnie trzeba pamiętać, o mnie trzeba dbać, bo bez tego zniknę, zwyczajnie rozpłynę się w tłumie. wystarczy dać mi choć odrobinkę uczucia, miłości, a zapewniam, że odwzajemnię to sto razy mocniej. pokażę jak umiem kochać, jak silna wtedy się staję. to w zupełności wystarczy, naprawdę.
|
|
 |
|
i błądzę tak po ulicach, spaceruję, a nogi same niosą mnie w miejsce, w których niegdyś byliśmy razem. dobrze wiem, że kieruje nimi serce, naiwne wierzy, że a nuż spotka tam tych, których szuka. jakież rozczarowanie zalewa mnie całą, gdy wita mnie pustka. pusta ławka, pusty trzepak, nicość. więc idę dalej, w kolejne miejsca, które skrywają w sobie tyle wspomnień. większość z nich, choć dobra i radosna, przynosi mi cierpienie. w końcu wiem, że te chwile nie wrócą, nie cofnę się w czasie, mimo że tak bardzo bym chciała. jesienne promienie słońca otulają moją twarz, a ja umieram od środka. jak co roku, jak w każdą jesień.
|
|
 |
|
naprawdę, nie widzisz tego? kurwa, ranisz mnie. ranisz każdym słowem, każdym gestem, każdą reakcją na moją obecność. a ja stoję przed tobą, chwytam twoją dłoń i błagam, nie rób tego. patrzę ci prosto w oczy. możesz zobaczyć jak do moich zaczynają napływać łzy. puszczasz mnie, a ja uciekam. biegnę jak najdalej od ciebie. siadam na krawężniku i krzycząc wbijam wszystkie paznokcie w łydki. miałeś mnie chronić przed takimi sytuacjami. miałeś zabić każdego, kto zrobiłby mi chociaż najmniejszą krzywdę. czy naprawdę jesteś gotów na samobójstwo? bo obiecałeś, że zawsze, na zawsze będziesz robił wszystko aby uśmiech nie schodził z mojej twarzy. a ja widzę jak ona na ciebie patrzysz, jak ty na nią patrzysz i umieram i to chyba już mój koniec.
|
|
 |
|
Chcę się z Tobą spotykać. Chcę jak kiedyś spędzać z Tobą wieczory na długich spacerach i jeszcze dłuższych rozmowach, na patrzeniu sobie w oczy i odnajdywaniu magii. Chcę mieć z Tobą romans. Chcę spędzać z Tobą upojne noce, kiedy to będziesz mnie rozbierał najpierw wzrokiem, a później rękoma. Chcę być Twoją ukochaną dziewczyną. Chcę sprawić, że oszalejesz i będziesz pragnął tylko mnie. Chcę być Twoją narzeczoną – właśnie tą kobietą, która będzie tą jedną jedyną, najważniejszą. Chcę być Twoją żoną. Chcę nosić Twoje nazwisko i być Twoim dopełnieniem. Chcę mieć z Tobą dzieci, najpiękniejsze istotki, które byłyby najwspanialszym owocem naszej miłości. Chcę być przy Tobie, z Tobą, obok Ciebie, już na zawsze. Po prostu chcę Ciebie, bo to Ciebie kocham. / napisana
|
|
|
|