 |
|
Nie, nie zwariowałam, ja tylko nie potrafię, nie wiem, nie umiem tego wyrazić nawet, po prostu wciąż myślę o Tobie i wciąż się boję, a przecież bezsensu, przecież wszystko jest dobrze i mogę nazywać Cię moim, ale nie mogę spać w nocy, ani w dzień , nie mogę jeść, a czasami oddychać i ciągle chodzę pijana, żeby się trochę ogłupić, żeby nie tęsknić, a wtedy mam straszne myśli i zadaję się z dziwnymi ludźmi, żeby tylko nie siedzieć w domu i ciągle mam ochotę leżeć na podłodze i palić i płakać ludziom w słuchawkę i jestem słaba, słaba i słabsza, z każdym dniem coraz bardziej, nie daje rady bez Ciebie, a przecież nie ma Cię tylko na chwilkę, więc przecież wszystko jest dobrze, jesteś, jesteśmy, ciągle to sobie powtarzam, żeby się nie posypać, więc widzisz, ja tylko się zakochałam, więc nie, nie zwariowałam, przynajmniej wciąż sobie to wmawiam.
|
|
 |
|
nienawidzi, gdy palę, chociaż sam czasami prosi o kilka buchów. nienawidzi, gdy go łaskoczę, chociaż, gdy tylko nadarzy się okazja, sam morduje mnie serią łaskotek. nienawidzi, gdy przeklinam, ale wie, że robię to w stanie wielkiego wzburzenia. nienawidzi, gdy się obrażam, jednak robi wszystko by znowu uśmiech rozświetlił moją twarz. nienawidzi, gdy urywam w połowie zdania, chociaż sam ma taki nawyk. nienawidzi, gdy spotykam się z kumplami, mimo, że on również ma grono swoich koleżanek. nienawidzi, gdy się kłócimy, ale uwielbia nasze rozejmy. nienawidzi tylu rzeczy, a jednak nadal jest obok, nadal pozwala mi oddychać jego obecnością, nadal karmi mnie szczęściem, które na stałe zapisało się w żyłach. z dnia na dzień coraz trudniej wyobrażam sobie moment, w którym to wszystko miałoby runąć, coraz mocniej się angażuję. proszę, nie trać mnie.
|
|
 |
|
jest coś magicznego w tej chwili, gdy jego dłoń stanowczym ruchem przyciąga moje ciało bliżej, gdy wodzi opuszkami palców po wrażliwej skórze brzucha, gdy w milczeniu wpatruje się we mnie tak intensywnie, że zauważam w jego tęczówkach własne odbicie, gdy czubek jego nosa zatapia się w moich włosach, gdy leży tak zwyczajnie obok, a ciszę przerywają tylko nasze ciche oddechy. magia wyczuwalna jest wszędzie. oblepia ściany, wypełnia pokój, wypełnia nas. to magia w najczystszej postaci, wiesz? magia miłości.
|
|
 |
|
przejrzałam Cię, dziewczynko, dobrze wiem do czego dążysz. chcesz mnie z nim skłócić? chcesz sprawić, że to ja będę tą złą, tą, która niszczy waszą przyjaźń? śmieszna jesteś, naprawdę. próbujesz go omamić, grasz na uczuciach i myślisz, że to wszystko pozwoli Ci na nowo go do siebie przyciągnąć. nie miałam zamiaru wtrącać się w wasze relacje, nie chciałam w to ingerować i mówić mu co ma robić. w końcu ja też mam swoich przyjaciół, ja też stawiam przyjaźń na pierwszym miejscu, ale Ty, zwyczajnie pobijasz wszystko. jak nikt umiesz wyprowadzić mnie z równowagi a sam Twój widok sprawia, że mimowolnie zaciskam szczęki. nie pozwolę Ci na odebranie mi mojego szczęścia, nie pozwolę, byś swoimi gierkami zniszczyła wszystko. Ty zaczęłaś walkę, ja skończę bitwę. nie mam w zwyczaju skreślać kogoś przed poznaniem go, ale Ty, Ty jesteś wyjątkiem. nie wiesz z kim zadarłaś.
|
|
 |
|
W sumie to mam kurwa dość tego, że chcę być idealna dla osób, które nie zasługują na mnie nawet w momentach kiedy jestem najgorsza./esperer
|
|
 |
|
surfaceforthebirds.blogspot.com dla zainteresowanych. zwykłe emocje, których nie jestem w stanie dłużej trzymać w sobie.
|
|
 |
|
fatalny dzień, który z minuty na minutę stawał się coraz gorszy. od samego rana wiedziałam, ze ten dzień nie przyniesie niczego dobra. kłótnia z mamą, potem na deser kłótnia z ojcem, a na dokładkę poznanie prawdziwego oblicza rzekomego przyjaciela. naprawdę miałam dosyć, jedyne o czym marzyłam to ciepły prysznic i łóżko, w którym na spokojnie będę mogła pozwolić spływać łzom. niespodziewanie odezwał się On pytając jak minął dzień. nie umiałam już nawet stwarzać pozorów, nie byłam w stanie skłamać, że wszystko jest w jak najlepszym porządku. poza tym, nie musiałam dużo mówić. wyczuł perfekcyjnie mój nastrój. 'wsiadam na rower i zaraz u Ciebie jestem' - przeczytałam, a ciśnienie w sercu momentalnie wzrosło. chciał przyjechać o tak późnej porze by zwyczajnie przytulić, zwyczajnie pocieszyć, tak zwyczajnie, bo tęskni. uśmiech momentalnie rozjaśnił smutną twarz, a w myślach błąkało się pytanie: 'i jak go tu nie kochać?'
|
|
 |
|
Najgorsze będzie to pierwsze życie bez niego. Potem już z górki./esperer
|
|
 |
|
Docenisz, ale już nie odzyskasz. To się nazywa życie kochanie./esperer
|
|
|
|