  |
|
` miłość? chyba raczej nie. Nawet jeśli przyszedł by ten cały "mój ideał" ze wszystkim co najlepsze i miałabym gwarancję, że będzie mnie kochał to na prawdę nie. Raz już pokochałam na prawdę szczerze i nie widzę w tym nic pięknego. Nic co mogłoby mi przynieść cokolwiek więcej niż ból i cierpienie. Miłość wcale nie jest taka fajna jak każdy ją opisuje. Bynajmniej ja tego nie czuję. / abstractiions.
|
|
  |
|
` odkąd Cię poznałam, cały mój świat obrócił się o 180 stopni. Z początku nawet wydawało mi się, że wyszło na lepsze. Dziś jednak chcę powrócić do tego co było kiedyś, nie cierpiałam. / abstractiions.
|
|
 |
|
To, że potrafisz się uśmiechać nie oznacza, że potrafisz normalnie żyć. / napisana
|
|
  |
|
` pusto bez Ciebie. Konsekwentnie usuwam Cię z mojego życia, tęskniąc coraz mocniej. Wiem wiem, tak muszę. Każdy powtarza mi to w kółko i że niby bez Ciebie ma być lepiej. Niszczyłeś mnie psychicznie, a teraz niszczę sama siebie, czuję się jakbym była na jakimś kurwa odwyku. Mam cierpliwość, nie piszę, nie dzwonię, nie próbuję do Ciebie wrócić. Wciąż wierzę, że moje życie się przez to polepszy, ale coraz częściej tracę nadzieje bo po prostu Cię kocham. / abstractiions.
|
|
  |
|
` zostaw mnie, proszę. Nie wyrządzaj mi więcej krzywd. Nie wydrapuj kłamstwami kolejnych ran w sercu. Jeśli tak bardzo chcesz to zajmuj się swoim zaćpanym życiem i nie próbuj po kolejnej kresce wmawiać mi, że to ja jestem najważniejsza. Przecież te wszystkie słowa przychodzą Ci z taką lekkością, łatwością więc po prostu powiedz, że nic nie znaczyłam, byłam chwilówką i już Ci przeszło. Nie wysyłaj mi smsów co jakieś dwa tygodnie z treścią przepełnioną kłamstwami o uczuciach i rzekomych łzach na Twojej twarzy, która tak konsekwentnie pojawia się w ciemnym pokoju, wieczorami. Pozwól mi na robienie jednej kawy, tak aby w myślach nie huczał mi fakt, iż zawsze pierwszą czynnością jaką robisz po wstaniu z łóżka to sięgnięcie po kubek i wsypanie tego aromatycznego proszku. Kurwa tak dużo o Tobie wiem, że aż sama się tego boję. / abstractiions.
|
|
  |
|
` niedawno stara znajoma zapytała mnie czy jeszcze coś dla mnie znaczysz, czy nadal to trwa. Odpowiedziałam krótkim "nie", czując jak serce kruszy mi się w środku, a gardło ściska struny głosowe. / abstractiions.
|
|
 |
|
Chce jego Calvina Kleina i sposobu w jaki na mnie patrzył, chcę znów poczuć jak zamienia mi krew w ogień i zapomnieć o wszystkim, chce z nim jeździć autobusami i zbierać z podłogi porozrzucany wszędzie Men's Health, chcę słuchać jak mówi, jak pyta czy zjadłabym coś co ostatnio ugotował, jak narzeka, upić się i zacząć całować się przy wszystkich popychając go coraz mocniej w stronę ściany, chcę żeby znów wyniósł mnie na rękach z pokoju w chwili gdy ktoś krzywo na nas spojrzy, chce jego oczu, chce wciąż go pytać jak można być nim i nie oszaleć od niesamowitości i widzieć jak wtedy się uśmiecha, chce czuć się tak jak wtedy, czuć, że docenia we mnie nawet najmniejsze rzeczy, że uważa, że jestem niesamowita i że nie może oderwać ode mnie wzroku, chce znowu czuć się tak bardzo we właściwym miejscu i tak bezpiecznie jak z nikim innym, widzieć jak patrzy na mnie gdy jestem potargana, nieogarnięta, smutna, chce tego uczucia pewności,że choćby nawet wszystko się odwróciło to On by został.
|
|
 |
|
To nie my, to nie nasz wina, ależ skąd, to wina świata, ludzi, boga, w którego nawet nie wierzymy, to wina wszystkiego i wszystkich tylko nie nasza, że jesteśmy kurwa mać pojebana młodzieżą, która ma wyjebane, kompletnie nie wie co ze sobą zrobić, nie potrafi okazywać uczuć, ma najebane w głowie, zachowuje się jak pojeby, która nie umie kochać albo została skrzywdzona, dlatego wypycha dziury w sercu używkami, dlatego nie kontroluje już liczby osób z którą spała, dlatego nie może przestać pić czy ćpać, ale nie, to nie my, to nie nasz wina przecież, przecież tak już jest, to jest wina tego świata, tego całego zalewającego nas syfu, podprogowego ścierwa, propagowania stylu życia szmaty, dzikiej młodości, a potem napierdalania do końca życia w pracy, której nawet nie lubisz, tylko po to by mieć za co iść do baru w każdy weekend i zapomnieć na chwile, to nie my, to przez czasy w których żyjemy i przez osoby które nas opuściły, tak się teraz żyje, tak się teraz zapomina, oh tak, na pewno.
|
|
 |
|
Ale proszę Cie, widzisz nikogo w życiu o nic nie prosiłam, żadnego z nich, wiec proszę Cie, wróć do mnie, już na zawsze, kiedyś, obiecaj, że nie zapomnisz, że będę wciąż tak samo ważna, a może ważniejsza niż na początku, niż teraz, obiecaj, że będziesz, że nie będę już musiała patrzeć na innych, udawać że coś mnie z nimi łączy, widzieć jakimi są skurwysynami, a i tak z nimi być, wiedząc, że Ty gdzieś tam jesteś, ale jeszcze nie mogę Cie mieć, wiec proszę, proszę, proszę, musisz, po prostu musisz, jak nie wrócisz to ja zapomnę jak się czuje, zapomnę jak się żyje, zapomnę wszystko.
|
|
  |
|
` a co jeśli znów wrócisz? Przecież w końcu jakoś sobie radzę. Co będzie w momencie dźwięku smsa, kiedy ekran komórki przy nadawcy wyświetli Twoje imię? A jak zobaczę Cię na ulicy? Przecież wtedy znów tak wyraźnie w źrenice wbiją mi się rysy Twojej twarzy, które tak konsekwentnie co wieczór próbuję tuszować łzami. Teraz praktycznie nie przeglądam fejsa bo boję się, że spotkam gdzieś Twoje zdjęcie z imprezy. Nie chcę chodzić do szkoły bo wiem, że w każdej chwili gdzieś zupełnie przypadkiem Twoja sylwetka może przemknąć mi przed oczyma. Wyleczyłam się już z tej obsesji na Twoim punkcie, codziennie prosząc los aby mi o Tobie nie przypominał, niszcząc całe moje starania odnośnie normalnego życia. / abstractiions.
|
|
 |
|
Usycha już nawet nadzieja. Później pozostanie mi już tylko ból. / napisana
|
|
 |
|
Budzę się i już wiem, że to kolejny dzień, w którym następny kawałek mojej duszy umrze. / napisana
|
|
|
|