 |
|
jeden z dni załamania się dobrej pogody. kropelki deszczu na jego rękach, które pokrywał jedynie krótki rękawek koszulki u góry. desperacja. gęsia skórka, szarość na około i niewiele słów. zwykłe 'zdradziłem', 'przepraszam', 'nigdy więcej', 'wybacz' i wrażenie, że klimat tego majowego dnia potęguje kłębek bólu zwinięty w moim sercu.
|
|
 |
|
nie ma innej, porównywanej osoby do przyjaciela. przyjaciel to przyjaciel - nie kumpel, rodzic, znajomy z wakacji, ktokolwiek inny. wyłącznie przyjacielowi, kiedy będzie siedział na pogotowiu z grypą żołądkową zapewniając przez telefon, że tylko zdobędzie receptę i wraca, odpowiadasz: "popierdoliło Cię, dziwko, zostajesz w tym szpitalu, chcę przywieść Ci rosół". to osoba pod której nieobecność wysyłasz masę wiadomości a propos tego jak zajebiście jest bez niej, co jest dobrym dowodem na to, iż brakuje ci jej bez przerwy.
|
|
 |
|
Najgorsze chwile w życiu, przeplatyne dymem nikotynowym. / Stostostopro .
|
|
 |
|
uwielbiałam ten moment, gdy otwierając rano oczy czułam wibrację telefonu pod poduszką i czytając smsa od niego cieszyłam się jak głupia. tak idealnie wyczuwał kiedy się budzę. / 61sekund
|
|
 |
|
Trzymam poziom i nie pierdol, że to kwestia gustu.
|
|
 |
|
Minęło wiele lat, odkąd jako mała dziewczynka zapytałam mamę, czy umrę zanim zakocham się na zabój.
|
|
 |
|
Obudziłam się z bólem w klatce piersiowej, wiem, że muszę dać radę, ale proszę daj mi dziś siłę, to aż tak wiele?
|
|
 |
|
potem nie chcesz już, żeby to było takie jak opisywali w książkach. nie chcesz, żeby ktoś znał już te emocje, bo zapoznał się z lekturą. chcesz indywidualności i przeżywania tego w sposób, jakby takie uczucie jeszcze nie istniało. nie potrzebujesz uśmiechów ludzi na Twoje rumieńce na polikach, a jedynie Jego ramion i jelonków skaczących po wątrobie.
|
|
 |
|
jedynym lekiem jaki zaczęliśmy uznawać na grypę, ból brzucha czy miłość, była wódka.
|
|
 |
|
zakocham się na nowo, żeby zapomnieć. wypchnę Cię z serca innym.
|
|
 |
|
Pamiętasz? Stałam jako hostessa na promocjach w hipermarkecie, przyszedłeś z rodzicami, siostrą i bratem. W ogóle nie zwróciłeś na mnie uwagi. Twoi rodzice zaczęli pytać o produkt, próbowałam się skupić, wydukałam kilka sensownych zdań. Wtedy Twój ojciec Cię zawołał po imieniu, zapisałam je w pamięci. A potem, po wakacjach zobaczyłam Cię na przerwie z moim kumplem. Próbowałam Cię unikać, przecież w ogóle się nie znaliśmy. A potem walnąłeś mnie drzwiami. Wiedziałam, że to nie jest przypadek, że to musi być przeznaczenie. Widzisz? Niedługo minie rok od tego zajścia w sklepie, jak zobaczyłam Cię pierwszy raz. I mimo, że było między nami różnie, wiem, że naprawdę mnie kochasz, że wybaczysz mi wszystko. Wiem teraz, że te wszystkie sceny, i zdarzenia prowadziły mnie do Ciebie. Jesteś dla mnie wszystkim, chociaż mówisz że beze mnie byłbyś nikim, dla mnie jesteś całym światem. Najlepszym przyjacielem, cudowną osobą. Oddam za Ciebie życie, wiesz? Kocham Cię tak cholernie mocno.
|
|
 |
|
gdzieś z Pezetem w głośnikach wracają tamte obrazy. wers o wypełnianiu czasu - a mi przed oczami stają noce z upijaniem się do nieprzytomności, które było jedynym lekarstwem na rzeczywistość. papieros wypalany w niezakłóconym niczym milczeniu. 'mogłoby być dobrze...' i gorycz - dlaczego my nie mogliśmy odnaleźć na to sposobu?
|
|
|
|