 |
|
- cierpisz na nicmisieniechcizm, tak? - nie, raczej na mamtowdupizm. // neast
|
|
 |
|
chce mi sie płakać, spać i rzygać. bless! // neast
|
|
 |
|
Kochałeś mnie, bo jestem krucha. Kiedy myślałam, że byłam silna. Lecz ty przez moment mnie dotykasz. I cała moja krucha siła znika // Sara Bareilles
|
|
 |
|
początki Jego przeszłości malowały się na starych, wyblakłych na rogach, zdjęciach na których biegał w spodniach z małą dziurką na kolanie i podkoszulce wymalowanej farbą. stopniowo zagłębiałam się w późniejsze czasy wsłuchując się w szeptane Jego głębokim tonem opowieści o tym, jak nie chciał rozstawać się z mamą w pierwszy dzień szkoły, jak z entuzjazmem odrabiał prace domowe, jak uwielbiał rozmawiać z panią kucharką, tuż po zjedzeniu obiadu na długiej przerwie, w końcu, jak wszystko się zmieniło. mówił o pierwszych konfliktach, wrogach na okolicy, uzależnieniach, stratach przyjaciół w borutach. wspominał tak specyficznie poruszając brwią, tym samym zwracając uwagę na bliznę tuż nad. kryjąc kilka łez, które wzbierały Mu pod powiekami przytulał mnie do siebie z krótkim szeptem, że wyłącznie miłość Go ratuje, że ja Go tu trzymam.
|
|
 |
|
w Jego uśmiechu było coś niesamowitego. w spojrzeniu jakaś prośba, która mówiła do mnie tymi iskierkami w źrenicach. 'chcę miłości' - szeptały ku mnie cicho, a ja uciekając wzrokiem w bok, zamykałam serce, wciąż pokryte gipsem po ostatnim złamaniu.
|
|
 |
|
"Boję się śmierci, bo jeśli nie ma nic po śmierci to chcę wykorzystać to życie co do reszty." - Małolat.
|
|
 |
|
bo tyle sie znam ile z ust Twych usłysze, ile odlicze sam z czarnych plam życiorysu. // happysad
|
|
 |
|
ze mną ma się kurwa, być! // sala samobójców :)
|
|
 |
|
i wiem, że i tak będę czuć twą obecność. nawet jeśli nie będziemy widzieć się 6-9 miesięcy. wiem, że będziesz przy mnie myślami i sercem. wiem też, że nigdy nie zostaniemy sami. i obiecuję Ci, iż ja też zawsze będę tam, tam daleko z tobą. i jeżeli coś się stanie, to i mi się coś stanie. doskonale o tym wiem. i tylko spróbujesz się poddać, to Ci nakopię, nawet i przez ten telefon dam radę. Kocham Cię, trzymaj się i nie próbuj rezygnować. jesteś silny i jesteś mój. kochanemu braciszkowi, truskawkowa5mamba. :*
|
|
 |
|
pakowałam do koszyka paczkę żelek, kiedy usłyszałam za sobą Jego głos. - wciąż uzależniona. - szepnął lekko do mojego ucha. nie drgnęłam. - wyobraź sobie jak cudnie by było, gdyby tak na tych pułkach poukładać miłość. - rzucił muskając wargą moją szyję, a serce skowyczało coraz głośniej, coraz bardziej tęskniło za przeszłością i jęczało w żalu o to, że dałam Mu odejść. - każdy by je kupował, każdy by się uzależniał, każdy chciałby więcej, ale tylko niektórzy zdobyliby się na pielęgnowanie tej miłości. - wyswobodziłam się z Jego ramion i ruszyłam z wolna do kasy. zaczęłam wyjmować produkty na taśmę, kiedy pociągnął mnie za rękę. moje 'zostaw' pomieszane z Jego 'nie' oraz nawoływanie ekspedientki z pytaniem o jakąś kartę. w końcu mój podniesiony ku Niemu wzrok i największy błąd, jaki popełniłam. w Jego oczach migotała tęsknota.
|
|
 |
|
.` Na początku był ból. Ogromny, niewyobrażalny ból. Łzy, popękane serce i mnóstwo smutnych piosenek, królujących na mojej liście najczęściej odtwarzanych. Później złość. Złość na niego, na to jak się zachował i że wszystko zniszczył. Odizolowanie się od świata i wymazanie z pamięci wszystkiego co dotyczyło i przypominało jego. Teraz? Akceptacja. Poddanie się. I tylko walczę z szybkością bicia mojego serca, gdy staje się dostępny. I tylko walczę ze wspomnieniami, których jest za dużo.
|
|
|
|