 |
|
masz marzenia? każde z nich jest do spełnienia.
|
|
 |
|
kocham te chwile, w których nie trzeba się przejmować niczym, a jedynie wybór odpowiednich butów jest problemem.
|
|
 |
|
i wiesz, co? nie obchodzi mnie, że jesteś czasami wredny, uparty i masz swoje zdanie i tak Cię kocham, rozumiesz? ♥
|
|
 |
|
i słowo daję, uwielbiam Cię bardziej niż kisiel truskawkowy.♥
|
|
 |
|
bo gdyby nie ludzie, którzy mnie otaczają nie nauczyłabym się życia.
|
|
 |
|
a gdy na dnie kubka zostaje sam cukier? w tedy dostaje obrzydzenia słodkości i nigdy nie wypijam kawy do końca.
|
|
 |
|
chodź ze mną. porozbijamy 13423427193572452 luster i zobaczymy, czy możemy mieć jeszcze większego pecha.
|
|
 |
|
w miarę czekania - przestaje powoli zależeć. / moje,stare.
|
|
 |
|
nie lubię patrzeć na to, jak psuje mi się kontakt z osobami, na których mi zależy. /?
|
|
 |
|
1) kolejne ognisko na zakończenie wakacji. kiełbaska pali się w ogniu, puste butelki walają się pod nogami, ktoś się obściskuje za drzewem. siedzę na ławkach obok przyjaciółki, a moja ciężka głowa opiera się o jej ramię. parę metrów dalej siedzisz Ty. śmiejesz się, wypijasz zawartość kieliszka i znów wdajesz się w rozmowę z naszymi wspólnymi znajomymi. Lekko przymykam powieki. alkohol powoli przejmuje władzę nad rozumem. po kilku, może kilkunastu chwilach jest cicho. nikt nic nie mówi, nie śmieje sie. "ee, no to ja pójdę poszukać chłopaków" -dociera do mnie głos kumpeli, otwieram oczy. jesteśmy sami. ty, ja i niezręczna cisza.
|
|
 |
|
2) "jak jest?" -pytasz. nic nie mówię. Jest źle, nie umiem się pozbierać. każdej nocy płaczę cicho w poduszkę, nie mogąc uwierzyć jak to się mogło stać. na dźwięk sms'a łudzę się, że to może Ty. i tylko tak codziennie umieram na nowo. z tęsknoty, z przywiązania i z miłości do Ciebie. zamiast tego mówię "dobrze - i wskazuję głową na butelkę na stole - zostało coś tam jeszcze?". Nigdy tyle nie piłam, ale w tym momencie nie ma to znaczenia. pochylasz się, sprawdzasz. coś jest. sięgasz po dwa kieliszki, strącając przy tym paczkę chipsów. nalewasz "od serca" i podajesz. mimo tego, że ręka drży mi jak cholera nie wylałam ani kropli. czekam, aż sam weźmiesz swój kieliszek. podnosisz go do góry, tak jakbyś chciał wznieść toast. delikatnie unoszę swój. milczysz, po czym mówisz słowa, które tak strasznie bolą " za wszystkie chwile spędzone razem skarbie"
|
|
 |
|
przeszło, ale wciąż trochę boli.
|
|
|
|